Wiara Praktyczna
Według Matki Teresy z Kalkuty

Spis Treści

1 Wstęp
2 Powołanie Matki Teresy
2.1 Dzieciństwo
2.2 Powołanie misyjne
2.3 Loretanka
2.4 Powołanie w powołaniu
2.5 Misjonarki miłości
2.6 Służba
2.7 Z wiadrem w świat
2.8 Nowe obszary nędzy
2.9 Podziwiana nędzarka
2.10 Odpocznę w niebie
2.11 Rozwój dzieła
2.12 Ogniwo współpracowników chorych i cierpiących
2.13 Wszystko dla Jezusa
3 Cisza Prowadzi Do Modlitwy
3.1 Prosta Droga
3.2 Jak się modlić: prosty kontakt z Bogiem
3.3 Wprowadzenie w ciszę
4 Owocem Modlitwy Jest Wiara
5 Budujemy W Sobie Wiarę
6 Owocem Wiary Jest Miłość
7 Owocem Miłości Jest Służba
8 Owocem Służby Jest Pokój

1         Wstęp

Matka Teresa z Kalkuty to niewątpliwie wielka postać XX wieku.  Jej wielkość i wyjątkowość została wielokrotnie potwierdzona przez bardzo zróżnicowane i nieraz przeciwne sobie organizacje, mass media, Kościół. Niektórzy okrzyknęli ją wielką, nie wiedząc zbyt dokładnie na czym ta wielkość polega. A jest to bardzo ważne pytanie: na czym polega jej wielkość? Czy jest to wielkość uniwersalna, którą można łatwo skopiować i stać się podobnie wielkim? Czy jest w przesłaniu z Kalkuty coś co dałoby się zmodyfikować i dostosować do mojego własnego życia? Podczas proponowanych rekolekcji będziemy mieli okazję odpowiedzieć na te i podobne pytania.

Proponujemy serię rozważań opartą na biografii i wypowiedziach Matki Teresy. Teksty źródłowe, pochodzące z biografii Matki Teresy pod tytułem Prosta Droga, poszerzone są o krótkie przemyślenia i propozycje ćwiczeń.  Wybrane teksty wydają się w szczególnie celowy sposób odzwierciedlać życie i filozofię Matki Teresy. Refleksja nad nimi prowadzi do zadziwienia a niejednokrotnie gwałtownego bunty przeciw wyłaniającym się treściom. Nade wszystko jednak lektura ta prowadzi nas do zadania sobie pytanie o sens i formę naszego własnego życia.  Zastanowimy się nad sposobem rozumienia Ewangelii przez Matkę Teresę i nad jej podejściem do drugiego człowieka.

Zgodnie ze stylem życia Matki Teresy nie będziemy odpowiadać na nurtujące nas pytania w zaciszu wypięlegnowanego kącika filozoficznego lecz w samym sercu życia: w moim własnym życiu.  Postaramy się odnaleźć w naszej codzienności takie sytuacje, które pozwolą na dogłębne zrozumienie przesłania Matki Teresy. Przede wszystkim postaramy się odnieść myśli Matki Teresy do współmałżonka i rodziny. Życie Matki Teresy przebiagało wśród skrajnie biednych i odrzuconych.  Starała się ona bezgranicznie kochać i służyć właśnie tym, z którymi spędzała cały swój czas.  Nasze życie rzadko kieruje nas do takiej grupy. Ale tu gdzie żyjemy na codzień winniśmy świadczyć o naszej wierze i służyć w miłosnym zpomnieniu o samym sobie. Szkołę miłości musimy zacząć od ćwiczeń nas samych i naszej rodziny a stąd nieść miłość innym.  Byłoby wszak istną hipokryzją gdybyśmy nieśli miłość obcym i dalekim w tym samy czasie krzywdząc i wyzyskując osoby nam najbliższe. Zresztą tak jak nie można w młodości pokochać innych nie kochając i aprobując samych siebie, tak w życiu małżeńskim nie można kochać innych nie darząc miłością współmałżonka.

Cykl tematyczny rozważań poprowadzi nas przez różne etapy wewnętrznego rozwoju. Rozpoczniemy od ciszy - matki życia duchowego. Cisza z kolei poprowadzi do modlitwy, w której możemy usłyszeć głos Boga. Dopiero słuchając i modląc się możemy dojść do początku i utwierdzenia wiary. Autentyczna wiara w Trójedynego Boga niechybnie prowadzi do miłości.  Miłość zaś jest źródłem i motywacją bezinteresownej służby innym. Dopiero służąc dojdziemy do prawdziwego pokoju w naszym sercu.

Przygtowane rozważania rozłożone są na okres sześciu tygodni. Każdy tydzień ma swój przewodni temat i krótki tekst źródłowy. Z koleii każdy dzień danego tygodnia proponuje krótki tekst refleksyjny i konkretne zadanie mogące pomóc w przeżyciu rozważanej prawdy. Sugerujemy, aby tekst przewodni przeczytać na początku tygodnia aby mieć kompletne wyobrażenie o drodze, którą zamierzamy przebyć danego tygodnia. Teksty codzienne winny być czytane możliwie kilka razy w ciągu dnia. Minimalnie prosimy o przeczytanie ich rano i drugi raz wieczorem. Poranna lektura da nam to możliwość wystartowania z myślą danego dnia do naszych regularnych zajęć. Wieczorne czytanie stworzy nam okazję do swego rodzaju rachunku sumienia poczynań danego dnia. Zastanówmy się wtedy na ile udało nam się przeżyć dany dzień według porannych zamierzeń.

Rozważanie na każdy dzień zakończone jest krótkim opisem sugerowanego ćwiczenia o charakterze praktycznym. Zadanie to jest opatrzone w tekście symbolem ♥. Ma ono na celu nakierowanie naszego działania na jakieś bardzo konkretne urzeczywistnienie danego tematu. W wielu wypadków są to czynności, które powinny być wykonywne przy każdej sposobności nadarzającej się danego dnia, a nie tylko jeden raz.

Starajmy się każdy dzień przeżyć w duchu możliwie najwierniejszym myśli przewodniej danego dnia. Aby ułatwić sobie powracanie w myślach do danego tematu, proponujemy następujące ćwiczenie: z otoczenia, w którym spędzamy nasze dni wybierzmy sobie przedmiot, który regularnie wpada nam w oczy. Może to być obraz na ścianie korytarza, którym przechodzimy kilka razy dziennie.  Albo narzędzie rzucające nam się w oczy kilka razy dziennie w miejscu pracy. Zapmiętajmy wybraną rzecz i zapiszmy ją w niniejszym zeszycie. Następnie postanówmy sobie, że ilekroć spojrzymy sobie na tą rzecz w ciągu dnia pozwolimy swoim myślom na chwilę wrócić do tematu, który rozważamy każdego dnia. W ten sposób, gdy nasz umysł wpadnie w wir codzienności, będziemy mogli łatwo przypomnieć sobie o czym mamy rozmyślać danego dnia.

Wybrany przedmiot..................................................................


2         Powołanie Matki Teresy

2.1        Dzieciństwo

Kobieta znana wszystkim jako Matka Teresa z Kalkuty, urodziła się 26 sierpnia 1910 r. w należącym wówczas do Serbii mieście Skopje (obecnie stolica Macedonii), jako Ganxhe - Agnieszka Bojaxhiu (czyt. Ganż Bojadżiu) - trzecie, najmłodsze dziecko Albańczyków Kolë (Mikołaj) i Drane Bojaxhiu. Ojciec - potomek dużej, zamożnej rodziny z albańskiego miasta Prizren w Kosowie o tradycjach kupieckich, sam kupiec i przedsiębiorca budowlany, przeniósł się do Skopje - ośrodka handlowego i zakupił dom. Podróżował w interesach po całej Europie. Zasiadał w radzie miejskiej, wspierał rozwój teatru, sztuk pięknych oraz miejscowy Kościół katolicki, angażował się politycznie na rzecz niepodległej Albanii. Był bardzo towarzyski, jego dom był zawsze pełen różnego rodzaju gości, od biskupa Skopje po miejscowych biedaków. Żywo interesował się wychowaniem i kształceniem swoich dzieci. Niekiedy bywał surowy i miał wobec nich wysokie wymagania. "Choć dom rodziny Bojaxhiu był zawsze otwarty dla wszystkich, niezmiennie szczególną serdeczność okazywał ubogim. Ojciec pouczał: "moje dzieci, nie bierzcie do ust nawet kęsa, jeśli wcześniej nie podzielicie się z innymi."Zmarł w 1919 r. w wieku 45 lat. Agnieszka miała wtedy 9 lat. Po jego śmierci krążyły pogłoski, że został otruty za swoje poglądy polityczne. Matka Drane miała bardzo tradycyjne poglądy na rolę kobiety w rodzinie. "Gdy ojciec pracował, matka zajmowała się domem - gotowała, cerowała, szyła, ale kiedy wracał, wszelka praca ustawała. Matka wkładała czystą suknię, czesała się i upewniała, że dzieci są umyte i schludne, gotowe, by go powitać". Podzielała i dopełniała podejście męża do kwestii posiadania. Szyła, haftowała i sprzedawała ubrania nie tylko po to, by zaspokoić materialne potrzeby swojej rodziny, ale także uboższych od siebie. Bardzo wierząca, uczyła dzieci wiary i czynnej miłości, życia chrześcijańskiego popartego czynami miłosierdzia. Była kobietą o silnym charakterze - po śmierci męża została w trudnej sytuacji, ale przy pomocy 15-letniej, starszej córki Age potrafiła uporać się z problemami. Nadal troszczyła się także o ubogich, których często zapraszała do rodzinnego stołu. W rodzinie był jeszcze starszy od Agnieszki o trzy lata brat Lazër. "Tak więc podwaliny przyszłego apostolat Agnieszki kształtowały się pod wpływem pobożnej matki i jej przywiązania do wartości niematerialnych: życzliwości, hojności oraz współczucia dla ubogich i słabych." "Modlitwa stanowiła integralną część ich życia rodzinnego. Codziennie wieczorem zbierali się na wspólną modlitwę, a regularne odwiedzanie miejscowego kościoła było dla nich ogromnym duchowym oparciem."

Brat Lazër wspominał ją jako dziecko posłuszne i bardzo zdolne, od najmłodszych lat chętnie uczestniczące w nabożeństwach. "Była lubianym dzieckiem o ujmującym poczuciu humoru. Uczyła się najpierw w szkole przyklasztornej, potem jednak wstąpiła do szkoły państwowej". Umiała grać na mandolinie i była ogólnie muzykalna - śpiewała z siostrą w chórze parafialnym przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Była świetną organizatorką i siłą napędową wszelkich akcji. Odkryła też w sobie dar przekazywania wiedzy innym. Kochała poezję i sama też pisała, a jej dwa felietony ukazały się w miejscowej gazecie. Myślała o karierze literackiej lub muzycznej.

Zawsze była dość chorowita i miała słabe płuca. Po wyjeździe z domu w 1928 r. nigdy już nie zobaczyła się z mamą i siostrą, które zamieszkały w Tiranie odciętej po wojnie od wolnego świata przez komunistyczny reżim. Brat Lazër wyemigrował z żoną i córką do Włoch. W 1970 r. Matka Teresa otrzymała list od siostry Agi z Albanii, że mama czuje się źle i że żyje im się bardzo ciężko. Matka Teresa próbowała spotkać się z nimi. W Rzymie zwróciła się do ambasady albańskiej o pozwolenie opuszczenia przez nie Albanii. Nie dostały jednak wiz wyjazdowych. Chciała pojechać do Albanii, ale dano jej do zrozumienia, że jeśli tam przyjedzie, to już nie wyjedzie. W 1972 r. otrzymała w Kalkucie wiadomość o śmierci mamy. Siostra żyła rok dłużej, brat zmarł we Włoszech w 1981 r.

2.2        Powołanie misyjne

"Byłam jeszcze mała, miałam dwanaście lat, gdy po raz pierwszy zapragnęłam całkowicie należeć do Boga". W odkrywaniu drogi życiowej pomagał jej ojciec Jambrekowić - jezuita pracujący w parafii Skopje. Opowiadał parafianom o działalności misyjnej Towarzystwa Jezusowego. Czytał płomienne listy misjonarzy pracujących wśród biedoty w archidiecezji kalkuckiej, które pomogły Agnieszce dokładnie określić swe powołanie - chciała być misjonarką. Decyzja ta nie przyszła jej łatwo. "Niewątpliwie stoczyła wewnętrzną walkę, ponieważ wszystko wskazywało na to, że była bardzo przywiązana do swojej rodziny i chciała kiedyś mieć własny dom i dzieci". Wiedziała, że wstępując do zakonu misyjnego, będzie musiała żyć z dala od rodziny, przyjaciół i ojczyzny.

2.3        Loretanka

W 1928 złożyła prośbę o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr Loretanek. O ich pracy pisali z Bengalu księża jezuici. Zakon z siedzibą w Irlandii zajmował się kształceniem personelu dla szkół elementarnych w Indiach. 26 września pojechała pociągiem do Rathfarnham koło Dublina - do macierzystego domu Sióstr Matki Bożej Loretańskiej. Tam nauczyła się m. in. języka angielskiego, którym posługiwała się potem przez całe życie. 12 października 1928 otrzymała wstąpiła do postulatu i przybrała imię: Maria Teresa od Dzieciątka Jezus - na cześć małej Teresy z Lisieux, wskazującej drogę do świętości przez wierność w małych sprawach.

1 grudnia wsiadła na statek do Indii - wówczas kolonii brytyjskiej. 6 stycznia 1929 r. przybyła do Kalkuty. 23 maja 1929 r. rozpoczęła nowicjat. 24 maja 1931 r. złożyła pierwsze, czasowe śluby i zaczęła pracować jako nauczycielka geografii i historii w przyklasztornej szkole sióstr Loretanek w zamożnej dzielnicy Kalkuty. Uczyła też w szkole z internatem dla dziewcząt z rozbitych rodzin i sierot - tu zobaczyła nędzę i głód. Lubiła swoją pracę, a ją lubiły jej uczennice. 24 maja 1937 złożyła śluby wieczyste - ubóstwa, posłuszeństwa i czystości. W czasie wojny została dyrektorką szkoły. W 1943 r. Indie ogarnął głód. W Bengalu zmarło pięć milionów osób. Do bombardowanej Kalkuty wciąż napływali uchodźcy. Szkoły, także szkoła sióstr, były wykorzystywane jako szpitale. Loretanki zajmowały się coraz liczniejszymi rannymi i chorymi. W 1946 r. Hindusi walczyli o uwolnienie spod panowania brytyjskiego. Na ulicach Kalkuty trwały walki. Siostra Teresa, mimo niebezpieczeństw, często opuszczała mury klasztoru, by zdobyć pożywienie dla uczniów i innych przebywających w szkole. Wkrótce zachorowała na gruźlicę. Nie była w stanie dalej pracować w szkole i dlatego została wysłana do miejscowości Darjeeling u podnóża Himalajów.

2.4        Powołanie w powołaniu

Kiedy 10 września 1946 jechała pociągiem do Darjeeling przeżyła coś, co nazwała potem powołaniem w powołaniu. Usłyszała wyraźnie wewnętrzny głos, by porzucić wszystko i naśladując Jezusa zamieszkać na ulicach Kalkuty razem z nędzarzami, by im służyć. Jedyne, co mogła zrobić, to odpowiedzieć "tak". Wiedziała, że jest to Jego wola i że musi ją wypełnić. Nie miała wątpliwości, że to było Jego działanie. "Miałam opuścić klasztor i pomagać biednym, żyjąc pośród nich, lecz dotrzymać ślubów; założyć nowe zgromadzenie pracując w duchu ubóstwa i radości na rzecz najbiedniejszych z biednych, mieszkających w dzielnicach nędzy." "To był Jego rozkaz. Wiedziałam, do kogo należę, ale nie wiedziałam, jak się do tego zabrać". W październiku wróciła do sióstr, ale myśl o opuszczeniu klasztoru nie opuszczała jej. Jednak arcybiskup odmówił zgody na opuszczenie klasztoru, twierdząc, że jeśli to Boża sprawa, to przetrwa próbę czasu. Przeniesiono ją do Asansol, trzy godziny drogi od Kalkuty. Tam uczyła, przygotowywała dzieci do Pierwszej Komunii, opiekowała się ogrodem. Była tu około pięciu miesięcy, potem arcybiskup ponownie przeniósł ją do Kalkuty. W styczniu 1948 r. pozwolił jej ubiegać się o zgodę na opuszczenie zakonu.

W lutym przesłano prośbę do Rzymu, w lipcu dostała pozwolenie na opuszczenie zakonu na rok. Kupiła na bazarze trzy białe sari obrzeżone niebieskimi paskami, uszyte z najtańszej tkaniny. Niebieskie paski podobały się jej, bo błękit jest kolorem Najświętszej Maryi Panny. 16 sierpnia 1948 r. zmieniła swój dotychczasowy habit na sari i cicho opuściła zakon. Udała się do Patny na kurs pielegniarski, do sióstr misji medycznej pracujących przy szpitalu Świętej Rodziny. Po kilku tygodniach wróciła do Kalkuty. "Matka Teresa zamierzała założyć zgromadzenie, którego członkinie żyłyby tak samo jak indyjscy nędzarze. Uważała, że i ona, i inne dziewczęta powinny żyć, ubierać się i jeść jak najbiedniejsi z biednych - pielęgnowani, karmieni i ubierani przez nie jak cierpiący Chrystus". Pierwszym jej domem był mały pokoik przy domu Św. Józefa, prowadzonym przez małe siostry ubogie. Stąd wychodziła do slumsów w dzielnicy Motijhil, w sąsiedztwie szkoły w której pracowała przez 18 lat. Najpierw założyła tu szkołę dla biedoty, uczyła na podwórku pisząc patykiem po błocie dwudziestu jeden uczniów. Myła te dzieci, odwiedzała chorych. Ludzie zaczęli jej pomagać, jak mogli, ale wciąż była sama. Był to trudny dla niej okres. Wynajęła tam dwie rudery - jedną na szkołę, drugą jako schronienie dla chorych i konających nędzarzy.

2.5        Misjonarki miłości

W marcu 1949 r. dołączyły do niej pierwsze współtowarzyszki, wywodzące się z dawnych uczennic. Mottem stały się słowa zaczerpnięte z Ewangelii św. Mateusza: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" To jeszcze nie był zakon, ale "pobożne kobiety mieszkające razem". Wystosowały oficjalną prośbę o formalne erygowanie zgromadzenia. Pierwszą Regułę napisała Matka w latach 1948/49. Wykorzystała sporo elementów reguły Loretanek, a ta ma wiele wspólnego z regułą jezuitów. Podstawą jest modlitwa i praca. Zgromadzenie Misjonarek Miłości zatwierdził Pius XII w 1950 r. "Osoby wstępujące do niniejszego instytutu postanawiają poświęcić się niestrudzonemu wyszukiwaniu w miastach i wioskach, nawet w najnędzniejszych okolicach, ludzi najuboższych, opuszczonych, chorych, kalekich, umierających; wytrwałej trosce o nich i nauczaniu wiary chrześcijańskiej, jak też żarliwym staraniom, by ich nawrócić i uświęcić (...). Także wykonywaniu innych podobnych prac i posług apostolskich, jakkolwiek niskie czy skromne mogłyby się one wydawać" (fragment dekretu Stolicy Apostolskiej powołującego zgromadzenie). W 1953 r. siostry przeniosły się do nowego domu przy Lower Circular Road 54 A, zwanego odtąd domem macierzystym.Siostry z założenia podjęły życie w ścisłym ubóstwie. "Młode Misjonarki Miłości posiadały tylko bawełniane sari i habity, zwyczajną bieliznę, parę sandałów, krzyż przypinany na lewym ramieniu, różaniec, parasol dla osłony przed deszczem monsunowym, metalowe wiadro do prania i cieniutki siennik służący za łóżko". Uczyły się żebrać od Matki, prosiły o zbywające jedzenie na bogatszych ulicach, ale tylko dla ubogich, nie dla siebie. Matka nie zgadzała się, by siostry żyły w lepszych warunkach, niż ubodzy - nawet w placówkach na Zachodzie. Misjonarce nie wolno było przyjąć nic poza szklanką wody. Później poczyniła ustępstwa, pozwalając siostrom jeść podczas spotkań z duchownymi oraz w domach swych rodzin. Nie wolno im było sypiać poza domem. Gdy ofiarowywano im dywany i pralki, nie przyjmowała ich. Powtarzała siostrom, żeby zaufały Panu w kwestii finansów. W 1953 odbyły się pierwsze śluby sióstr misjonarek w rzymskokatolickiej katedrze w Kalkucie. Matka Teresa złożyła wtedy także śluby wieczyste jako Misjonarka Miłości.

2.6        Służba

Siostry otwarły Nirmal Hridaj - Dom Czystego (Niepokalanego) Serca DLA UMIERAJĄCYCH. Udzielano tu wszelkiej możliwej pomocy lekarskiej; ci zaś, którym nic nie mogło już pomóc, którzy żyli jak zwierzęta, mieli gdzie umrzeć z godnością - otoczeni miłością i czułością. Następnie otwarły Sisu Bharan - dom DLA DZIECI OPUSZCZONYCH, które Misjonarki znajdowały na ulicy. Czasami jednak przynosili je sami rodzice. Misjonarki dbały, by otrzymały jakieś wykształcenie, były finansowane przez bogatszych. Część została adoptowana, niektóre wróciły do rodziców. W Titlagarh Misjonarki otwarły w marcu 1959 r. przychodnię DLA TRĘDOWATYCH Choroba ta stanowiła szczególnie palący problem w samej Kalkucie i w okolicach. Mieszkało tam około 30 tysięcy chorych, izolowanych i "nieczystych". Znaczna część przypadków wynikała z niedożywienia i niedostatecznej opieki lekarskiej. Siostry zakładały objazdowe przychodnie, by chorzy mogli do nich łatwiej dotrzeć. Starały się przywrócić im poczucie godności, przyuczały do pracy zdolnych do niej. Założyły Santi Nagar - Miasto Pokoju - osadę, gdzie trędowaci mogli żyć z rodzinami.

"Kiedy dotykam ich cuchnących ran, wiem, że dotykam samego Chrystusa, Tego, którego przyjmuję w Komunii świętej pod postacią chleba. Świadomość ta dodaje mi wiele sił. Jestem przekonana, że nie mogłabym czynić tego wszystkiego, co czynię, jeżeli nie wierzyłabym, że dotykam samego Jezusa ukrytego pod postacią człowieka trędowatego".

2.7        Z wiadrem w świat

Przez dziesięć lat siostry działały tylko w diecezji kalkuckiej. Od 1959 r. zaczęły działać w całych Indiach. W 1965 r. papież Paweł VI nadał im prawa papieskie, co umożliwiło działalność na całym świecie. Dzięki regule życia opartego na posłuszeństwie i ubóstwie (podróżowały tylko z bagażem podręcznym, mieszczącym się w pudełku lub wiadrze) siostry potrafiły szybko się przemieszczać do nowych miejsc. Pierwsza placówka poza Indiami powstała w Wenezueli w lipcu 1965 r. Siostry opiekowały się biednymi, przygotowywały do Pierwszej Komunii i bierzmowania. W 1968 r., odpowiadając na prośbę papieża Pawła VI, założyły dom w Rzymie, w biednej dzielnicy imigrantów z Sycylii i Sardynii. W tym samym roku założyły domy w Afryce (Tanzania), Australii, w 1970 r. - w Jerozolimie i Londynie. Matka zaczęła coraz więcej podróżować po świecie. "Początkowo siostry były troskliwie wychowywane i kształtowane dzięki osobistemu przykładowi Matki, gdy patrzyły, jak obmywała rany, szorowała podłogi i tuliła do serca niemowlęta promieniując przy tym niewyczerpaną energią, czułością i radością. Teraz odwiedzała różne domy tak często, jak tylko mogła i usiłowała jeszcze do nich pisać, choć coraz częściej przepraszając, że nie uczyniła tego wcześniej (...). Dużymi, okrągłymi literami pisała krótkie listy i notatki, będące później źródłem natchnienia i przewodnikiem dla tych sióstr".

W czasie podróży przypominała siostrom, by nie wyrzucały pieniędzy na zbytki. Obowiązywała twarda dyscyplina. Leki i żywność rozdawano natychmiast. Językiem zakonu stał się angielski - wspólny język roboczy. Liturgię odprawiano także w tym języku. W 1970 r. podzieliła domy zakonne w Indiach na pięć regionów, z których każdy miał swoją przełożoną regionalną. Miała przez to więcej czasu na modlitwę i podróże. Zawsze, jeśli było to możliwe, starała się towarzyszyć siostrom w pierwszych dniach działalności nowego ośrodka. Podróżowała do nowych domów, starała się być na ślubach swych sióstr. Zaczęła też brać udział w sympozjach i spotkaniach naukowych - na temat rodziny, pokoju, itd. "Do końca roku 1979 zgromadzenie liczyło 158 placówek rozsianych po świecie, 1187 sióstr, które złożyły śluby, 411 nowicjuszek i 120 postulantek." Tylko w 1981 r. siostry otworzyły 8 nowych placówek w Indiach i 17 na innych kontynentach. W tym roku, 24 maja, przypadała pięćdziesiąta rocznica złożenia przez Matkę ślubów zakonnych. Uczczono ją modlitwami i nabożeństwami dziękczynnymi w ponad dwustu domach i nie tylko. "Choć stopniowo zyskiwała międzynarodowe uznanie, nadal potrafiła zakasywać rękawy i porządnie szorować podłogi. Wciąż pracowała wśród ubogich i chorych". Poświęcała wiele czasu na sprawy publiczne, bo wiedziała, że należy uświadomić światu potrzeby ubogich. Jej rosnąca sława przyciągała pieniądze z najrozmaitszych źródeł. Siłę czerpała z modlitwy. "Wyczerpana, znużona, bez sił po dniu wypełnionym zajęciami, które mogły przestraszyć o wiele młodszych, chroniła się w kaplicy, a po pewnym czasie wyłaniała się stamtąd wyraźnie ożywiona, "napełniona" i gotowa kontynuować dzieło Boże".

2.8        Nowe obszary nędzy

W 1983 r. otrzymała z całego świata ponad sto próśb o otwarcie domów. W 1985 r. w Nowym Jorku otwarła hospicjum "Dar Miłości" dla mężczyzn chorych na AIDS - trąd Zachodu. W krajach dobrobytu, w wielkich miastach Europy i Stanów Zjednoczonych odkryła kolejne obszary nędzy - ubóstwo duchowe, samotność, poczucie bycia niechcianym.


Szczególne znaczenie miała dla niej służba podejmowana w krajach komunistycznych. Marzyła o otwarciu placówki w Chinach, przybyła tam w końcu 1985 r. W latach 1990/91 powstało pięć nowych domów w ZSRR - dwa w Moskwie, jeden w Armenii, jeden w Gruzji. W 1990 r. założyła domy w Rumunii i Czechosłowacji. A w 1991 r. spełniło się jej marzenie - powstał dom w jej ojczystej Albanii, która była niegdyś największym bastionem komunizmu w Europie i jej najbiedniejszym krajem. W 1991 r. założyła w Bengalu Zachodnim dom dla kobiet przebywających w więzieniach za prostytucję, do której zostały zmuszone przemocą lub przekupstwem. Na początku zamieszkało tam 40 kobiet. Wywierała ogromny wpływ na opinię społeczną i mobilizowała ludzi. Ponad 100 tys. uczniów w Danii zrezygnowało z codziennej szklanki mleka, by inni mieli co jeść. Ze Szwajcarii co roku płynęły leki dla trędowatych w Bengalu, 5 tysięcy ton żywności trafiało co tydzień do głodujących w Etiopii i Tanzanii.

2.9        Podziwiana nędzarka

Apelowała o pomoc do ludzi bogatych, spotykała się z nimi. Coraz więcej osób odwiedzało ją w Kalkucie - m. in. królowa Elżbieta II, Gina Lollobrigida, książę Karol, księżna Anna, księżna Diana. W domu w Jerozolimie spotkał się z nią Jasir Arafat, który zaprosił misjonarki do Palestyny i oświadczył, że może otworzyć domy dla umierających w Betlejem i w Jerozolimie. Rosnąca sława przyniosła jej liczne NAGRODY. Najważniejsze z nich to: w 1971 r. Nagroda Pokojowa im. Papieża Jana XXIII wręczona przez Pawła VI, w 1972 r. indyjska Nagroda Nehru - na rzecz Międzynarodowego Porozumienia, w 1979 r. Pokojowa Nagroda Nobla (otrzymała wtedy 90 tysięcy funtów szterlingów, które przeznaczyła na budowę dwustu domów dla trędowatych), w 1980 r. Klejnot Indii - najwyższe cywilne odznaczenie Indii, w 1985 r. Order Wolności - największe odznaczenie amerykańskie, a w 1996 r. honorowe obywatelstwo Stanów Zjednoczonych, liczne doktoraty honoris causa, m. in. Uniwersytetu Cambridge i Uniwersytetu Jagiellońskiego (1993 r.). W sondażach roku 1997 została uznana przez Europejczyków za najważniejszą postać XX w. Zaszczyty przyjmowała z głębokim poczuciem, że nie jest ich godna, podkreślając, że czyni to tylko w imieniu ubogich. Nie przypisywała sobie żadnych zasług, powtarzając: "Ja niczego nie robię. To Bóg czyni wszystko. To On posługuje się moim ubóstwem, aby ukazać swoje wielkie bogactwo; moim życiem, aby obdarzać (...) swoim Życiem i swoją wielką Miłością". Mówiła zawsze prosto, często się powtarzała, ale jej słowa płynęły zawsze z serca. Wszystkich, wielkich i małych traktowała w ten sam sposób, bo dla niej wszyscy byli równi wobec siebie jako dzieci Boga. Przemawiała zawsze tak samo, niezależnie od pozycji słuchaczy. Mimo, że otaczał ją powszechny podziw, zdarzały się też zdania krytyczne - raziła jej wierność tradycji, autorytetowi i nauczaniu Kościoła katolickiego, jej zdecydowany sprzeciw wobec aborcji. Bogaci krzywili się, gdy wskazywała na duchowe ubóstwo Zachodu.

2.10    Odpocznę w niebie

Z biegiem lat Matka Teresa była coraz słabsza. Cierpiała na malarię, która dawała się we znaki w okresach szczególnego napięcia. Nieraz wydarzały się jej urazy tuż przed wyruszeniem w długą podróż, co odbierała zawsze za wynagradzającą łaskę Bożą i składała swój ból Bogu w ofierze. Na początku lat osiemdziesiątych znacznie popsuł się jej wzrok, nastąpiło zwyrodnienie kręgów i stąd jej pochylone plecy. W 1974 r. przebyła lekki atak serca, a od 1981 r. funkcjonowała z rozrusznikiem serca. Cierpiała na przelotne zaniki pamięci, czasem coś myliła. Kilka razy trafiła do szpitala, ale nie chciała zmienić trybu życia, ograniczyć podróży. W 1991 r. przeszła zapalenie płuc i atak serca. "Mimo słabości fizycznej Matki Teresy, mimo, że jej zwykle zgarbiona sylwetka pochylała się coraz bardziej, mimo, że codziennie rano miała gorączkę, jej dzieło rozwijało się...". Mówiła, że odpocznie w Niebie, bo tu jest jeszcze wiele do zrobienia.

2.11    Rozwój dzieła

Ciągle rosła liczba chętnych do wstąpienia do Zgromadzenia - w 1989 r. zakon liczył 3068 sióstr po ślubach, 454 nowicjuszki i 140 kandydatek. Siostry miały ponad 400 domów w przeszło 90 krajach. Zwiększała się też liczba braci. W 1990 r. z misjonarkami miłości współpracowało około 3 milionów współpracowników.

Często powtarzała; "Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz. Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga".

W marcu 1963 r. rozpoczęło działalność ZGROMADZENIE BRACI MISJONARZY MIŁOŚCI - Matka uznała, że są dziedziny działalności odpowiedniejsze dla mężczyzn niż kobiet. Ma podobny charakter do zgromadzenia sióstr, kierowanego w tym samym duchu i w łączności z siostrami. W 1970 r. powstała w Nowym Jorku gałąź kontemplacyjna - KONTEMPLACYJNE ZGROMADZENIE SIÓSTR MISJONAREK MIŁOŚCI. Siostry te większość dnia spędzają na modlitwie kontemplacyjnej, a przez kilka godzin po południu służą najuboższym z ubogich. W 1978 r. w rzymskiej dzielnicy nędzy zaczęli działać BRACIA KONTEMPLACYJNI. W 1978 r. Matka spotkała ks. Josepha Langforda, który zainicjował gałąź KAPŁAŃSKICH WSPÓŁPRACOWNIKÓW MATKI TERESY. Głównym celem ruchu jest osobista odnowa kapłańska przez pogłębione życie modlitewne, skromniejszy styl życia i umiłowanie kapłaństwa. Ruch rozprzestrzenił się stopniowo na ponad 60 krajów. Ojciec Langford zawiązał także grupę kapłanów, którzy decydują się oddać całe swoje życie służbie najuboższym z ubogich. Od 1983 r. w Nowym Jorku zaczęli działać OJCOWIE MISJONARZE MIŁOŚCI. W 1984 r. stali się zatwierdzoną wspólnotą zakonną. Oprócz osób konsekrowanych działają z siostrami WSPÓŁPRACOWNICY ŚWIECCY. W 1969 r. powstało MIEDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE WSPÓŁPRACOWNIKÓW MATKI TERESY. Jego celem jest organizacja pomocy materialnej dla Misjonarek Miłości. Początkowo siostry otrzymywały pomoc zwłaszcza od zamożniejszych kobiet, które oprócz wsparcia finansowego organizowały zbiórkę potrzebnych rzeczy dla biednych, pomoc chorym i dzieciom. Zakres ich prac stopniowo się rozszerzał, więc stworzono organizację. WSPÓŁPRACOWNICY MEDYCZNI - w 1982 r. lekarze rzymscy pracujący w różnych placówkach sióstr, zaczęli spotykać się raz w miesiącu na modlitwie i rozważaniach. W ciągu czterech lat sieć objęła cały świat.

2.12    Ogniwo współpracowników chorych i cierpiących

Pomysł zrodził się już w 1948 r. podczas spotkania z Belgijką Jacqueline de Decker, pielęgniarką pragnącą poświęcić swe życie dla ubogich. Jednak problemy ze zdrowiem uniemożliwiły jej pracę. Matka ukazała jej wtedy cel - życie pełne bólu i cierpienia, ofiarowane Panu z radością w intencji dzieła Misjonarek Miłości. Każda siostra posiada swą siostrę cierpiącą, swoje drugie "ja". Matka chciała, by ludzie dostrzegali w cierpieniu nie bezsens i źródło rozpaczy, lecz powołanie.


W 1989 r. powstało STOWARZYSZENIE ŚWIECKICH MISJONARZY MIŁOŚCI obejmujące świeckich żyjących w małżeństwach oraz osoby samotne. Składają co roku cztery śluby, jak siostry. Żyją zgodnie ze swoim stanem, w duchu modlitwy, medytacji i kontemplacji, spełniając akty miłosierdzia i współczucia.
Patronuje im święta Rodzina z Nazaretu.

2.13    Wszystko dla Jezusa

W 1990 r. Matka Teresa poprosiła, aby siostry zwolniły ją z funkcji przełożonej misjonarek miłości, oddając się woli Bożej przez decyzję kapituły generalnej. Kapituła zwolniła ją z tej odpowiedzialności dopiero w 1997 r. ze względu na jej bardzo trudny stan zdrowia. 87-letnia zakonnica prosiła lekarzy, by pozwolili jej spokojnie umrzeć. Uważała, że nie powinna korzystać z kosztownych badań, na które nie mógłby sobie pozwolić żaden z jej podopiecznych. Gdy lekarze zapewniali, że po kuracji będzie mogła nadal pracować zgadzała się na wszelkie zabiegi. Nową przełożoną została wybrana 63-letnia hinduska - siostra Nirmala, która przewodniczyła dotychczas kontemplacyjnej gałęzi zgromadzenia. Matka wyraźnie pochwalała ten wybór.

Zmarła 5 września 1997. Jej ciało wystawiono na widok publiczny w macierzystym domu w Kalkucie, potem przewieziono w ambulansie z napisem "Matka" do kościoła św. Tomasza. 13 IX ciało przewieziono ulicami na armatniej lawecie, którą wieziono ciała Mahatmy Gandhiego i innych bohaterów indyjskich. Oficjalna msza żałobna odbyła się na krytym stadionie Netaji, uczestniczyło w niej wiele osobistości z całego świata. Pozostawiła po sobie ogromne dziedzictwo - ok. 4 tysiące sióstr, ok. 400 braci, ok. 20 kapłanów, 35 seminarzystów, ponad 600 domów w 127 krajach, niezliczone rzesze współpracowników i wolontariuszy. Siostry wraz ze współpracownikami dokarmiają rocznie ok. 500 tys. rodzin, uczą 20 tys. dzieci i opiekują się 90 tys. trędowatych.


3         Cisza Prowadzi Do Modlitwy

3.1        Prosta Droga

Wszyscy powinniśmy znaleźć czas na ciszę i kontemplację, zwłaszcza ci, którzy mie­szkają w wielkich miastach, takich jak Londyn, Nowy Jork, gdzie życie mknie w nieustan­nym pędzie. Dlatego postanowiłam otworzyć nasz pierwszy dom dla sióstr kontemplujących (których powołaniem jest modlić się przez większą część dnia) właśnie w Nowym Jorku, a nie w Himalajach, ponieważ czułam, że cisza i kontemplacja są szcze­gólnie potrzebne w dużych miastach świata.

Zawsze rozpoczynam modlitwę w ciszy, ponieważ Bóg przemawia w ciszy serca. Bóg jest przyjacielem ciszy - powinniśmy słuchać Boga, bo istotne jest nie to, co my mówimy, ale to, co On mówi. Modlitwa jest pokarmem duszy - czym krew jest dla ciała, tym modlitwa jest dla duszy i przybliża nas do Boga. Dzięki modlitwie nasze serca stają się czyste i szlachetne. Czyste serce może widzieć Boga, może mówić do Boga i dostrzegać miłość Boga w innych ludziach. Mieć czyste serce to być otwartym i szczerym w stosunku do Boga, niczego przed nim nie ukrywać, a wtedy Bóg bierze od nas to, co jest Mu potrzebne.

Jeśli poszukujesz Boga i nie wiesz, gdzie rozpocząć swoje poszukiwania, naucz się modlić i podejmij trud codziennej modlitwy. Możesz się modlić zawsze i wszędzie. Nie tylko w kaplicy albo w kościele. Możesz się modlić przy pracy - praca nie musi przerywać modlitwy ani modlitwa nie musi przerywać pracy. Możesz się również zwrócić do księdza albo pastora z prośbą o radę, ale możesz też zwrócić się wprost do Boga. Po prostu porozmawiać. Opowiedz Mu o wszystkim, zwierz się z wszystkiego. On jest naszym Ojcem. Ojcem każdego, bez względu na religię, jaką wyznajemy. Wszyscy jesteśmy stworzeni przez Boga, jesteśmy Jego dziećmi. Musimy Mu ufać, kochać Go, wierzyć, dla Niego pracować i nieustannie trwać w ufności. Jeśli będziemy się modlić, otrzymamy odpowiedź na wszystkie trapiące nas pytania.

Bez modlitwy nie potrafiłabym pracować nawet przez pół godziny. Bóg obdarza mnie siłą dzięki modlitwie. Wszystkie siostry są tego świadome, jak chociażby siostra Dolores, która jest w naszym Zgromadzeniu od trzydziestu pięciu lat, a teraz prowadzi Nirmal Hriday, nasz dom dla umierają­cych i nędzarzy w Kalkucie:

Każdego ranka siostry budzą się ze świadomością zadań, jakie przed nimi stoją, a które nierzadko są bardzo trudne do spełnienia Modlitwa daje im siły, podtrzymuje na duchu pomaga, dzięki niej z radością wykonujemy pracę, do jakiej nas wyznaczono. Rozpoczynamy każdy dzień modlitwą i Mszą świętą, a kończymy godzinną adoracją Jezusa. Aby nieustannie działać i nieustannie dawać, potrzeba nam łask Bożych - bez nich nie sposób byłoby żyć".

Tak samo mówi siostra Charmaine Jose, która opiekuje się Shishu Bhavan, domem naszych dzieci w Kalkucie:

Nie wyobrażam sobie, jak mogłybyśmy znieść ten upał i ten ogrom pracy bez modlitwy, ale wszystko, co robimy, robimy wyłącznie dla Boga i jesteśmy szczęśliwe".

Siostra Kateri, z naszego domu w Bronx, dzielni­cy Nowego Jorku, wypowiada się na ten temat na podstawie własnych doświadczeń:

Modlitwa ma najbardziej istotne znaczenie dla człowieka, ponieważ zostaliśmy stworzeni dla Boga i nasze serca są niespokojne, dopóki nie znajdziemy odpoczynku w Bogu. Dzięki modlit­wie nawiązujemy kontakt z Bogiem. Naszym przeznaczeniem jest niebo, a nie osiągniemy nieba, jeśli nie będziemy się modlić. Nasza mod­litwa wcale nie musi być modlitwą formalną.

Starałam się przekazywać tę myśl więźniom, których odwiedzałam, posługując się przykładem: «Jeśli musicie się wybrać w podróż, co będzie wam potrzebne?" Więźniowie odpowie­dzieli: «Potrzebny będzie samochód i paliwo". (Ktoś dodał: «Muzyka!») Rozmowa ta kończyła się w przyjemnej atmosferze, bo zwykle dochodziliśmy do wniosku, że modlitwa jest paliwem, samochód to nasze życie, podróż wiedzie do nieba, a w tym celu niezbędna jest mapa, abyśmy wiedzieli, dokąd zmierzamy. I tak snuliśmy nasze rozważania. Jestem rzeczywiście przekona­na, że paliwem naszego życia jest modlitwa, że bez niej nie osiągniemy przeznaczenia ani też spełnienia naszego jestestwa".

3.2        Jak się modlić: prosty kontakt z Bogiem

Rozpoczynaj i kończ swój dzień modlitwą. Zwracaj się do Boga jak dziecko. Jeśli okaże się, że trudno ci się zdobyć na modlitwę, możesz powiedzie Przybądź, Duchu Święty, poprowadź mnie, oświeć mój umysł, abym potrafił się modlić". Podczas modlitwy podziękuj Bogu za wszystkie dary, bo każda rzecz pochodzi od Niego, jest Jego podarunkiem dla ciebie. Dusza twoja jest darem Boga. Jeśli wierzysz w Boga i moc modlitwy, przezwyciężysz wszelkie uczucia zwątpienia, lęku i samotności, którym ludzie powszechnie ulegają.

Jeżeli coś cię trapi, pójdź do spowiedzi, gdy jesteś katolikiem, i oczyść swoje serce, bo Jezu, poprzez kapłana wybacza wszystko. Jakże piękna jest ten dar Boga, dzięki któremu możemy uklęknąć przy konfesjonale obarczeni grzechem i odejść całkowicie oczyszczeni. Bez względu jednak na to, czy pójdziesz do spowiedzi, czy nie, nawet jeśli jesteś katolikiem albo wyznawcą innej wiary, ważne jest, abyś przynajmniej potrafił przeprosić Pana Boga.

Każdego wieczoru przed snem powinieneś zrobić rachunek sumienia (bo nie wiadomo, czy dożyjesz rana!). Wszystko, co cię gnębi, co obciąża twoje sumienie, powinieneś naprawić. Na przykład, jeśli! cokolwiek komuś skradłeś, staraj się oddać. Jeśli sprawiłeś komuś przykrość, przeproś natychmiast, nie zwlekaj. Jeśli nie możesz tak postąpić, wtedy przynajmniej wyznaj Bogu, że bardzo tego żałujesz. Jest to naprawdę ważne, bo poza aktem miłości, musi nas być stać także na akt skruchy. Możesz powiedzieć: Boże, tak mi przykro, że Cię obraziłem, ale obiecuję, że już więcej tego nie zrobię", albo jeszcze w inny sposób możesz wyrazić swój żal. Jak dobrze jest uwolnić się od przygniatającego nas ciężaru i mieć czyste serce. Pamiętajcie, że Bóg jest miłosierny, że jest miłosiernym Ojcem wszystkich ludzi. Jesteśmy Jego dziećmi i zawsze nam przebaczy i zapomni, jeżeli tylko się do Niego zwrócimy.

Przedtem jednak zajrzyjcie w głąb własnego serca, czy nie tkwi w nim żal do innych, którym nie potraficie przebaczy?, bo trudno się zwracać do Boga z prośbą o przebaczenie, gdy sami nie możemy innym przebaczyć. Pamiętajcie, że jeżeli żal wasz będzie naprawdę szczery, płynący z czystego serc w oczach Boga będziecie rozgrzeszeni. Módlcie się o to, abyście potrafili przebaczyć tym, którzy was ranią albo których nie lubicie, i przebaczcie tak samo, jak i wam zostało przebaczone.

Możecie się również modlić w intencji prac wykonywanej przez innych i w ten sposób przyjść im z pomocą. Na przykład do naszej wspólnot należą również osoby wspomagające modlitwą siostry, których praca wymaga szczególnie dużo sił i poświęcenia. Mamy również kontemplacyjne siostry i braci, którzy zawsze się za nas modlą.

Matka Teresa Prosta Droga W-wa 1996

DZIEŃ I - Świętość

"Poprzez życie duszy" - napisała kiedyś - "Jezus udziela mi swego Ducha. Staje się On początkiem działań wyższej natury, co  jeśli nie stawiam przeszkód  pobudza mnie do tego, by myśleć, oceniać, kochać, cierpieć i pracować wraz z Nim, dzięki Niemu i podobnie jak On... Jeśli uczymy się życia wewnętrznego, wówczas wypełnią się słowa naszego Pana: «Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity» (J 15,5)."

Tę zasadę działań wyższej natury" uczyniła w takim stopniu zasadą kierującą wszelkimi aspektami jej życia  a jego owoc bezspornie był obfity  że pisanie o Duchu i pisanie o Matce Teresie stało się właściwie jakby tym samym.

Jeśli jednak zaprzeczymy zwyczajności" Matki Teresy, jej pełnemu i wszechstronnemu człowieczeństwu, sprawimy, że jej życie i kierująca nim ,,zasada" staną się niezrozumiałe dla wszystkich oprócz niej. Nie chciała, aby ją wywyższano, nie lubiła tego nawet bardziej niż myśli o ludziach postrzegających ubóstwo - któremu przecież oddała swe życie - i reagujących na nie tak, jakby ktoś przymuszał ich do zetknięcia się, choćby na bezpieczną odległość, z jakimś krajem Trzeciego Świata. Wiedziała, okazywanie jej czci jest dla innych sposobem na udzielanie sobie rozgrzeszenia z własnego codziennego braku odpowiedzialności, podobnie zresztą jak wypisanie czeku w wygodnym fotelu i wyrażenie podziwu dla niedościgłych cnót Matki Teresy było czymś na kształt buforu chroniącego przed rzeczywistym osobistym zaangażowaniem. Doszło zatem do tego, że głównie ona obnażała swoją słabość. Świętość"  podkreślała, gdy ludzie obwoływali ją świętą jeszcze za życia  nie jest luksusem dostępnym nielicznym. To zwykły obowiązek, wasz i mój. Na świecie jest tylu ubogich tylko dlatego, że nie daliśmy z siebie dostatecznie dużo."

♥ Kto jest najsłabszym i najuboższym członkiem mojej rodziny? W jaki szczególny sposób mogę mu dzisiaj pomóc?

DZIEŃ II  Pełnia życia

Twarz Matki Teresy o silnie zarysowanym podbródku nie była eteryczna, lecz ziemska. Ci, dla których zwykła pobożność jest czymś odpychającym, znajdowali w niej siłę i chęć życia. Często tę twarz określano jako promienną"  choć była pobrużdżona zmarszczkami wyrytymi przez czas i klimat  równie dobrze jednak, choć to niezwykłe, można ją było nazwać radosną. Była to twarz, której sam wygląd mówił o tym, że Matka Teresa zna tajemnicę Boga bardzo bliskiego ziemskiemu światu. Wierzyła w Boga, który przebywa pośród nas, w pełni będąc Bogiem i czło­wiekiem, dlatego nie gardziła niczym, co ludzkie. Radowała się naszym życiem, światem i wszechświatem. Mając już lat siedemdziesiąt tak streściła swoją filozofię życiową:

Życie jest okazją, skorzystaj z niej. Życie jest pięknem, podziwiaj je. Życie jest rozkoszą, zakosztuj jej. Życie jest marzeniem, spełnij je. Życie jest wyzwaniem, staw mu czoło. Życie to obowiązek, spełnij go. Życie jest grą, prowadź ją. Życie jest skarbem, troszcz się o niego. Życie jest bogactwem, strzeż go. Życie jest miłością, raduj się nią. Życie jest tajemnicą, poznaj ją. Życie to obietnica, wypełnij Życie jest smutkiem, pokonaj go. Życie jest pieśnią, śpiewaj ją. Życie jest walką, podejmij ją. Życie jest tragedią, nabierz sil. Życie jest przygodą, nie cofaj się. Życie jest życiem, ocal je! Życie jest szansą, skorzystaj z niej. Życie jest zbyt cenne, nie niszcz go.

Słowa te wypisane są na plakacie wiszącym w domu dla chorych na AIDS, który Matka Teresa ze swymi siostrami otworzyła w samym sercu Nowego Jorku na Boże Narodze­nie 1985 roku. Nazwala ten dom Darem Miłości".

♥ Ofiaruj dar miłości swojemu współmałżonkowi.  Niech będzie to coś, co w szczegółny sposób przypomni mu twoją bezinteresowną miłość.

3.3        Wprowadzenie w ciszę

Potrzebujemy ciszy, aby być sam na sam z Bogiem, mówić do Niego, słuchać Go, rozważać Jego słowa w głębi naszych serc. Potrzebne jest nam to przebywanie z Bogiem w ciszy, aby odnowił On nas i przekształcił. Cisza sprawia, że inaczej patrzymy na życie. Pośród ciszy napełnia nas moc samego Boga, która sprawia, że wszystko czynimy z radością.

Z konieczności cisza sióstr musiała być ciszą ich wnętrza, przez większość bowiem czasu wokół panował hałas i ruch. Aby umożliwić osiągnięcie prawdziwej ciszy we­wnętrznej, Matka Teresa poleciła im praktykować:

DZIEŃ III  Spokój oczu

 Spokój oczu  poprzez stałe  zawsze i wszędzie  poszukiwanie piękna i dobroci Boga, a zamknięcie ich na ułomności innych i na wszystko to, co grzeszne i co sieje w duszy niepokój.

♥ Powstrzymaj się od oglądania telewizji. Nie patrz na obrazy napełniające cię niepokojem. Poszukaj Bożego piękna w swoim otoczeniu; szczególnie w rodzinie.

DZIEŃ IV

 Ciszę uszu  poprzez stałe wsłuchiwanie się w głos Boga oraz w wołanie biednych i potrzebujących, zamknięcie ich zaś na wszelkie inne głosy płynące od Złego lub ułomnej natury ludzkiej, takie jak plotki, skargi bądź słowa wypowiadane bez miłosierdzia.

♥ Wyłącz radio. Nie zwracaj uwagi na plotki i obmowę.  Nastaw uszu na Boga przemawiającego przez innych.

DZIEŃ V

 Wyciszenie języka  poprzez wielbienie Boga i gło­szenie ożywczego Słowa Bożego  Prawdy, która oświeca i daje natchnienie, przynosi pokój, nadzieję i radość; poprzez powstrzymywanie się od wypowiadania słów w obronie włas­nej, a także wszystkich słów, które rodzą mrok, zamęt, ból i śmierć.

♥ Niech twój język nie będzie powodem czyjegoś bólu.  Doceń i pochwal swoich najbliższych: dzieci, współmałżonka, rodziców. Użyj daru mowy do okazania wdzięczności.

DZIEŃ VI

 Wyciszenie umysłu  poprzez otwarcie go na Prawdę i poznanie Boga w modlitwie i kontemplacji, na wzór Maryi, która rozważała w sercu cuda Pana; poprzez zamknięcie go na wszelkie kłamstwa, rozterki i myśli niosące zniszczenie: pochopne sądy, fałszywe podejrzenia, mściwość i po­żądanie.

 Ciszę serca  poprzez umiłowanie Boga całym sercem, duszą, umysłem i z całych sił; umiłowanie bliźniego tak, jak Bóg nas kocha; pragnienie tylko Boga, wyrzeczenie się zaś egoizmu, nienawiści, zawiści, zazdrości i zachłanności.

♥ Cisza umysłu jest niesłychanie trudna do osiągnięcia.  Ale można ją osiągnąć miłując innych.  Okaż współmałżonkowi miłość.

Kethryn Spink Matka Teresa. Autobiografia autoryzowana; Katowice 2001


4         Owocem Modlitwy Jest Wiara

Chrześcijańskie życie prowadzi do pogłębiania wiary. Jest wielu świętych, którzy byli naszymi przewodnikami, ale ja najbardziej lubię świętych odznaczających się prostotą, jak święta Teresa z Lisieux, Mały Kwiatek Jezusa. Wybrałam ją sobie jako swoją imienniczkę, ponieważ wykonywała proste rzeczy z najbardziej niezwykłą miłością.

Należy studiować i czytać utwory świętych i innych świętobliwych osób (moja ulubiona książka to i Ziarna pustyni Charlesa de Foucaulda), okazuje się jednak, że Bóg uczy nas wszystkiego, co jest nam potrzebne, dzięki naszej pracy i działalności, jak powiada siostra Dolores:

Staramy się poświęcać czas na lekturę duchową. Bardzo lubię czytać dzieła świętych, które są zawsze pomocne, i wszystko na temat Najświętszej Matki Bożej - najlepszej z matek. Mamy jednak niewiele czasu, aby usiąść nad książką. Jest kilka dni, które świętujemy uroczyście, jak na przykład dzień świętego Franciszka i dzień świętej Teresy, a także 10. września, kiedy Bóg przemówił do Matki Teresy w pociągu jadącym do Darjeeling i wyraził prośbę, aby służyła najbiedniejszym z biednych. Szczerze mówiąc, nie potrzebuję czytać wielu książek, bo nieustannie zdobywam wiedzę od innych. Pacjenci chorzy na AIDS, przy których pracowałam w Nowym Jorku i Waszyngtonie, to współcześni święci, nowi święci Kościoła. Każdy spośród nich był postacią niezwykłą, a w miarę, jak przybliżali się do Jezusa, ostatnie dni, godziny i chwile ich życia miały w sobie tyle piękna, że stanowiły dla mnie opowieści z życia świętych".

Modlitwa

Wybaw mnie, o Jezu, Od pragnienia, abym był kochany,

Od pragnienia, abym był wychwalany,

Od pragnienia, abym był uhonorowany,

Od pragnienia, abym był ceniony,

Od pragnienia, abym był wyróżniony,

Od pragnienia, abym by autorytetem,

Od pragnienia, abym był akceptowany,

Od pragnienia, abym się cieszył popularnością,

Od pragnienia, abym nie został poniżony,

Od pragnienia, abym nie został wzgardzony,

Od pragnienia, abym nie cierpiał z powodu nagany,

Od pragnienia, abym nie został oczerniony,

Od pragnienia, abym nie został zapomniany,

Od pragnienia, abym nie został skrzywdzony,

Od pragnienia, abym nie został ośmieszony,

Od pragnienia, abym nie został posadzony.

Bóg jest wszędzie i we wszystkich, bez Boga nie możemy istnieć. Nigdy, nawet przez chwilę, nie zwątpiłam w istnienie Boga, ale wiem, że zdarza się to niektórym ludziom. Jeśli nie wierzysz w Boga, możesz pomagać innym okazując im miłość, a zaowocuje to specjalnymi łaskami, któ­re wzbogacą twą duszę. A wtedy, stopniowo, zaczniesz się otwierać i zapragniesz radości, jaką daje miłość Boga.

Wiele jest różnych religii i każda w sposób odrębny zmierza do Boga. Ja wyznaję Chrystusa:

Jezus jest moim Bogiem, Jezus jest moim Oblubieńcem, Jezus jest moim Życiem, Jezus jest moją jedyną Miłością, Jezus jest moim Pragnieniem, Jezus jest dla mnie Wszystkim.

DZIEŃ I - Lęk

Dzięki temu nigdy nie lękam się niczego. Wykonuję swą pracę z Jezusem, wykonuję dla Jezusa, w imię Jezusa, dlatego rezultaty mojej pracy są Jego, nie moje. Jeśli potrzebujesz przewodnika, musisz tylko spojrzeć na Jezusa. Musisz poddać się i całkowicie na Nim polegać. Tylko wtedy znikną twoje wątpliwości i napełni cię głębokie zadowolenie. Jezus powiedział: Dopóki nie staniecie się dziećmi, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". Siostra Theresina wyjaśnia to w następujący sposób:

Pracujemy dla królestwa Bożego, poświęciłyśmy nasze życie królestwu Bożemu, a więc Bóg musi spełniać rolę naszego wyłącznego przewodnika. On nas prowadzi i opiekuje się nami. Nigdy, na przykład, nie tracimy wiary w Opatrzność Bożą, dlatego nie gromadzimy potrzebnych nam rzeczy, tylko posługujemy się tym, co otrzymujemy. Sądzę, że dzięki temu będzie nas zawsze wspierać błogosławieństwo Boże, zwłaszcza wtedy, kiedy nie ulegniemy lekkomyślności i chęci zabezpieczenia się na przyszłość, a żyć będziemy dniem dzisiejszym. Potrzebne jest nam przystosowanie - kiedy wkracza Bóg, wszystko staje się łatwe, bez Jego udziału napotykamy na trudności. Musimy naprawdę słuchać zaproszenia, jakie Bóg do nas kieruje, a manifestuje się ono w różny sposób".

♥ W jaki sposób odczułeś opatrzność Bożą w przeszłości? Co twoja rodzina zawdzięcza szczególnej Bożej opiece? Przypomnij sobie te zdarzenia i podziękuja za nie Bogu.

DZIEŃ II  Zawierzenie Bogu

Siostra Kateri opisuje w poniższym fragmencie, co odczuwa człowiek, który w swoim życiu zawierzy Bogu:

Prawdziwe zawierzenie Opatrzności Bożej daje poczucie wolności. Staramy się żyć chwilą obecną, nie troszcząc się o jutro, choć wszelkie planowanie jest elementem odpowiedzialności. Są ludzie, którzy planują życie już na następny rok, nam się to nigdy nie zdarza. Bywa i tak, że ludzie nawet nie biorą pod uwagę wykonywania czegoś, ponieważ nie zostało to z góry zaplanowane. My się nad tym w ogóle nie zastanawiamy. Staramy się przynajmniej podjąć próbę działania i najczęściej efekt jest pomyślny".

♥ Miej dzisiaj czas na beztroską spontaniczność w spędzaniu czasu z współmałżonkiem i rodziną.

DZIEŃ III  Oddanie Bogu

Pozwól, by Jezus posługiwał się tobą bez uprzedniego uzgadniania. My pozwalamy, aby brał od nas wszystko, co jest Mu potrzebne, i oddajemy to z radosnym uśmiechem. Przyjmuj, co ci Bóg ofiarowuje, i odpłacaj głęboką wdzięcznością. Jeżeli Bóg obdarował cię wielkim bogactwem, staraj się to dobrze spożytkować, podziel się z innymi, a zwłaszcza z Tymi, którzy nic nie posiadają. Zawsze staraj się dzielić z innymi, bo nawet niewielka pomoc może ich ocalić od rozpaczy. I pamiętaj, abyś nie zdobywał więcej, niż potrzebujesz. Akceptuj to, co ci przypada w udziale.

♥ Czy jest coś, czym nie chcę dzielić się z moją rodziną? Ofiaruj dzisiaj coś innym co jest wyjątkowo twoje. Może to być rzecz materialna albo rezygnacja z czasu zerezerwowanego tylko dla ciebie.

DZIEŃ IV  Siła do wytrwania

Siostry w Nowym Jorku od lat otrzymują wiele pomocy od pewnego dentysty, który nazywa się Mark. Kiedyś opowiedział nam następującą historię;, która ilustruje mój punkt widzenia dotyczący akceptacji:

Wierzę, że wszystko jest wspaniałe, takie, jakie jest; problem polega tylko na tym, w jaki sposób na to patrzę. Pamiętam, że kiedyś rozmawiałem z jedną z sióstr. Moja żona była wtedy w ciąży, podczas której wyłoniły się komplikacje i zagrażało jej poronienie. Nagle ogarnęła mnie myśl, że będę się modlił, aby dziecko urodziło się zdrowe. Wkrótce jednak zdałem sobie sprawę, że moja modlitwa nie była właściwa. Powinienem w niej prosić Boga o siły do zaakceptowania tego, co Bóg nam przeznaczy".

♥ Czy akceptujesz swoją rodzinę taką jaka jest? Podziękuj współmałżonkowi za to co cię w nim najczęściej denerwuje.

DZIEŃ V  Przede wszystkim miłość

Zadaniem naszym jako misjonarek miłości jest udzielanie pomocy w każdej postaci i formie najnędzniejszym z biednych; człowiek w potrzebie to dla nas zawsze Chrystus przeobrażony w rozpaczliwego nędzarza. Nie przyjmujemy ani jednej rupii za naszą pracę, ponieważ pracujemy dla Jezusa. On się nami opiekuje. Kiedy pragnie, aby coś zostało wykonane, zawsze nas wspomaga. A kiedy nie udziela nam wsparcia, to znaczy, że nie chce, abyśmy daną pracę wykonały.

Dotyczy to każdego, czy jest misjonarką miłości, czy jest kimś innym, a ojciec Bert White tak to objaśnia:

Uważam, że w dążeniu do pieniędzy i pomnażania majątku człowiek kroczy drogą wiodącą do świata zmaterializowanego, pragnie mieć Dużo i Więcej, sięga coraz Wyżej. Staje się to programem życia, a wtedy wiara ulatuje jak przez okno. Potrzebna jest wiara i ufność w istnienie Boga  wiara, że wszystko się dobrze ułoży.

Nie ma dwóch światów  fizycznego i duchowego - jest tylko jeden świat. Królestwo Boże na ziemi, takie samo jak w niebie. Modlimy się: «Ojcze nasz, któryś jest w niebie», przekonani, że Bóg jest tam, wysoko, co stwarza dwoistość tych światów. Dużo ludzi na Zachodzie chętnie, dla własnej wygody i komfortu, wytwarza podział między materią i duchem. Jest tylko jedna prawda, jest tylko jedna rzeczywistość. I do niej w momencie kiedy wcielamy się w Boga, a dla chrześcijan oznacza to wcielenia w Jezusa Chrystusa, zaczynamy mieć naprawdę poważny stosunek".

♥ Podziękuj współmałżonkowi za wszystko co wykonuje w domu. Jest to wielki ogrom pracy bez wynagrodzenia, która często uchodzi bez zauważenia i docenienia.

DZIEŃ VI - Wybór

Wszyscy jesteśmy w stanie czynić dobro i zło. Nie przychodzimy na świat niosąc ze sobą zło. W każ­dym tkwi coś dobrego. Niektórzy to ukrywają, inni sobie lekceważą, ale mimo to w każdym jest dobro. Bóg stworzył nas, abyśmy kochali i byli kochani, i Bóg wystawia nas na próbę, którą z tych dróg wybierzemy. Każde zlekceważenie miłości może sprawić, że powiemy tak" złu, a kiedy się to stanie, zło może się rozprzestrzenić w sposób dla nas niewyobrażalny. Jest to smutna rzeczywistość. Jeśli ktoś wybiera zło, powstaje między nim a Bogiem przeszkoda i osoba obarczona złem nie jest w stanie zobaczyć Boga wyraźnie. Dlatego musimy unikać wszelkiego rodzaju pokus, które w końcu nas zniszczą. Poprzez modlitwę zdobywamy siły, aby nie ulegać złu, zaś bliskość Boga pozwala nam szerzyć radość i miłość pośród wszystkich, którzy nas otaczają.

♥ Wykonaj bezinteresowny uczynek w pracy, w domu, lub gdzieś indziej. Bądź dobry bez powodu, nie oczekując w zamian żadnej nagrody czy nawet pochwały.

Matka Teresa Prosta Droga W-wa 1996


5         Budujemy W Sobie Wiarę

Świętość polega na tym, aby z radosnym sercem wypełniać wole Boga... Pierwszym krokiem do świętości jest pragnienie stania się świętym. Tylko stanowczą, zdecydowaną wolą miłujemy Boga, wybieramy Boga, dążymy do Boga, zbliżamy się do Niego i zdobywamy Go.

Świętość nie jest luksusem zarezerwowanym dla nielicznych, lecz zwykłym zadaniem stojącym przed tobą i przede mną; tak więc bądźmy święci jak nasz Ojciec w niebie jest święty. Św. Tomasz powiadał: "Świętość nie jest niczym innym jak stanowczym postanowieniem" - heroicznym aktem duszy powierzającej siebie samą Bogu.
Nasz postęp w świętości zależy od Boga i od nas, od Bożej łaski i naszej woli stania się świętym. Powinna być w nas żywa i autentyczna determinacja osiągnięcia świętości. "Będę świętym" oznacza: ogołocę siebie samego ze wszystkiego, co nie jest Bogiem, opróżnię moje serce ze wszystkiego, co jest stworzone, będę żył w ubóstwie i oderwaniu od wszystkiego, wyrzeknę się mojej własnej woli, moich skłonności, moich kaprysów i moich własnych fantazji, a uczynię z siebie dobrowolnego niewolnika, poddanego woli Bożej.

Matka Teresa z Kalkuty uczy nas ...

Ludzie są nieracjonalni,
nielogiczni, egocentryczni.
nieważne - KOCHAJ ICH

Jeśli czynisz dobro
przypiszą Ci ukryte, egoistyczne cele
nieważne - CZYŃ DOBRO

Jeśli będziesz realizować swoje cele
spotkasz fałszywych przyjaciół
i prawdziwych wrogów
nieważne - REALIZUJ JE

Dobro, które uczyniłeś
zostanie zapomniane
nieważne - CZYŃ DOBRO

uczciwość i szczerość
uczynią Cię bezbronnym
nieważne - BĄDŹ SZCZERY i UCZCIWY

to, co budowałeś przez lata
może być zniszczone w jednej chwili
nieważne - BUDUJ

jeśli pomożesz ludziom
będą urażeni
nieważne - POMAGAJ IM

jeśli służąc światu dasz z siebie wszystko,
potraktują Cię kopniakiem
nieważne - DAWAJ Z SIEBIE WSZYSTKO

DZIEŃ I - Wierność w małych rzeczach

Nic, z wyjątkiem Bożej obecności, nie może nas uczynić świętymi... Dla mnie zaś obecność Boża zawiera się w wierności drobiazgom.


Możemy nie dokonywać wielkich czynów - tylko małe, ale z wielką miłością. Nasze Siostry dokonują małych uczynków: pomagają dzieciom, odwiedzają osoby samotne, chorych, odrzuconych. Kiedy ktokolwiek zarzuca mi, że Siostry nie podjęły się żadnej wielkiej pracy, że wykonują tylko drobne zadania, odpowiadam mu, że wystarczyłoby gdyby pomogły choć jednej osobie. Jezus także umarłby gdyby potrzebowała tego choć jedna osoba, choć jeden grzesznik.

♥ Pomóż współmałżonkowi w obowiązkach, które normalnie są jego. Włóż w to całą swoją uwagę i dobrą wolę.

DZIEŃ II - Nieść prawdę jako światło miłości

Winniśmy stać się świętymi, lecz nie dlatego, że chcemy czuć się święci, ale dlatego, że Chrystus powinien żyć pełnią Swego życia w nas. Winniśmy odzwierciedlać w sobie pełnię miłości, pełnię wiary, pełnię czystości... Modlę się o to, aby każdy z was stał się świętym i rozlewał w ten sposób, wszędzie gdzie się znajdzie, Bożą miłość. Oby światło Jego prawdy rozświetlało życie wszystkich ludzi, aby w ten sposób Bóg mógł nadal kochać świat tak poprzez was jak i przeze mnie.

♥ W jaki sposób możesz być Chrystusem dla rodziny w swoim domu? W pracy? Wykonaj czynności zarezerwowane dla gorszych od ciebie, takie których normalnie być nie wykonywał.

DZIEŃ III - Co zrobić z nadmiarem pieniędzy?

Kiedy posiadamy dużo pieniędzy tracimy kontakt z Bogiem... Co można zrobić z nadmiarem pieniędzy? Umieścić je w banku? Nie powinniśmy nigdy przyzwyczajać się do troszczenia o własną przyszłość. Nie ma ku temu żadnych powodów: jest przecież Bóg. Kiedy pojawia się w nas pragnienie pieniędzy, w ślad za nim pojawia się pragnienie tego wszystkiego, czego pieniądze mogą dostarczyć: przedmiotów zbytku, pięknych mieszkanek, luksusowych dań na naszym stole, większej ilości ubrań, osób, które nas będą podziwiały, itd. Nasze potrzeby zaczną rosnąć, a skoro jedno pociąga za sobą drugie, konsekwencją będzie nieustanny brak zadowolenia.

♥ Podziel się pieniędzmi z potrzebującymi. Może to być biedny na ulicy lub organizacja prosząca cię o pomoc.

DZIEŃ IV - Przyduszeni dobrami materialnymi

Tu w Ameryce... tak łatwo zostać przyduszonym poprzez dobra materialne. Kiedy bowiem zaczniemy już je posiadać, musimy zacząć się o nie troszczyć. Nie mamy wtedy nawzajem dla siebie czasu, ani nie mamy czasu dla ubogich. Musimy nauczyć się dawać ubogim w sposób nieskrępowany... Pieniądze użyteczne tylko wtedy, jeśli służą głoszeniu miłości Chrystusa. Pieniądze mogą się przydać dla nakarmienia głodnego Chrystusa. On jednak jest głodny nie tylko chleba, ale także miłości, obecności, ludzkiego ciepła...


Fakt bycia bogatym nie jest grzechem. Jeśli niektóre osoby mogą pozwolić sobie na dostanie życie, to z pewnością jest to uzasadnione... Mówię wam jednak, że bogactwo prowadzi do skąpstwa i w tym miejscu pojawia się grzech. Bóg udziela bogactwa, a naszym obowiązkiem jest dzielenie się nim z najbardziej potrzebującymi.

Im bardziej ogołacamy się z siebie samych, tym więcej dajemy miejsca Bogu, by mógł nas wypełnić. Im bardziej zapominacie o sobie samych, tym bardziej Jezus będzie pamiętał o was. Im bardziej odrywacie się od swoich spraw, tym bardziej przenika je Jezus... Nie liczy się ile "mamy" do ofiarowania, lecz stopień naszego ogołocenia z siebie, abyśmy mogli przyjąć Go w pełni w nasze życie i pozwolić Mu, by żył w nas.


Duch Święty wypełnia miłością, pokojem i radością nasze życie na miarę naszego ogołocenia się z naszej próżności, naszych złości, naszych ambicji, na miarę tego, jak zaprzestajemy użalania się nas swoim losem i na miarę tego, jak jesteśmy gotowi nieść Krzyż Chrystusa na swoich ramionach.


Bogactwa, tak materialne jak i duchowe, przyduszają nas kiedy nie używamy ich roztropnie... Pozostańcie "ogołoceni" tak bardzo jak to tylko jest możliwe, aby to Bóg mógł was wypełnić. Bo nawet Bóg nie jest w stanie wypełnić tego, co już jest pełne. On nie będzie się nam narzucał... Ja muszę ogołocić siebie ze wszelkiego egoizmu, by umożliwić Bogu wypełnienie mnie Jego miłością.

♥ Jeżeli masz taką możliwość ofiaruj swój czas bedomnym. Zaproś kogoś na lunch. Zatrzymaj się przy proszącym cię o pieniądze.

DZIEŃ V - Marnotrawstwo środków

"Czy zdarza się, że Matka czasami się gniewa?", "Czy Matka Teresa jest czasami sfrustrowana?", takie pytania postawił jeden z dziennikarzy.


Tak... gniewam się czasami gdy widzę marnotrawstwo, kiedy marnotrawione rzeczy byłyby przydatne ludziom w potrzebie, kiedy to rzeczy, które nie pozwoliłyby komuś umrzeć. Sfrustrowana? Nie, nigdy.

Czy Bóg zbankrutuje w Nowym Jorku?

Nie mam zamiaru pracować po to, by stanąć na czele jakiegoś przedsiębiorstwa, lecz by trwać w dziele miłości. Chcę, byście mieli całkowitą ufność w to, że Bóg nigdy nie pozwoli nam na klęskę. Złapcie Go za słowo: Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a cała reszta będzie wam przydana. Radość, pokój, jedność o wiele ważniejsze od pieniędzy. Jeśli Bóg zechce, bym cokolwiek uczyniła, da mi odpowiednie środki, bym to wykonała. Odrzuciłam propozycję Kardynała Cooke'a: pięćset dolarów miesięcznie dla każdej Siostry, która będzie chciała pracować w Harlemie. Odpowiedziałam mu: "Czy Eminencja sądzi, że Bóg zbankrutuje w Nowym Jorku?"... Pieniądze... Nie myślę o nich. Zawsze się znajdą. Pan nas posyła. Wykonujemy Jego pracę. On zapewnia nam środki. Jeśli nie zapewnia nam środków, to znaczy że nie chce od nas tej pracy, więc po co się kłopotać?

♥ Czy w twoim domu są marnotrawione środki materialne przydatne innym? Przygotuj paczkę dla jakiejś organizacji pomagającej biednym. Podziel się swym dobytkiem z potrzebującymi.

DZIEŃ VI - Pragnienie czynienia czegoś innego

Jeśli praca jaka została wam powierzona, jest naprawdę wam przeznaczona, powinniście wykonywać całym sercem. Możecie przyczynić się do dzieła zbawienia tylko wtedy gdy uczciwie i rzeczywiście współpracujecie z Bogiem. Nie liczy się ilość waszych uczynków, ale stopień miłości, uczciwości i wiary jakie w nie wkładamy. Bez znaczenia jest to, co wykonujemy. Tego, co wy robicie ja nie mogę wykonywać, a tego co ja czynię, wy uczynić nie możecie. Jednak my wszystkie i każda z nas, czynimy to, do czego przeznaczył nas Bóg. Tylko czasami o tym zapominamy i spędzamy więcej czasu na przypatrywaniu się innym i wymyślaniu sobie innych zadań.

♥ Dzisiaj w szczególny sposób przyłóż się do tych czynności w pracy lub w domu, które zazwyczaj wykonujesz machinalnie i niedbale.


6         Owocem Wiary Jest Miłość

Najcięższą chorobą na Zachodzie nie jest gruźlica ani trąd, lecz brak miłości, troski, poczucie, że jesteśmy nikomu niepotrzebni. Fizyczne dolegliwości możemy leczyć różnymi medykamentami, ale osamotnienie, rozpacz i brak nadziei możemy leczyć tylko miłością. Niemało ludzi na