ORAR I
1999

 

"Nie ma drugiego świata. Jest jeden świat, tylko przeniknięty Bogiem"
Anna Kamienska


W szaleńczym tempie amerykańskiego życia postanowiliśmy przystanąć na moment refleksji i rekolekcji. Te niezwykłe dni przypadły na początek września, czyli lato kończące się "długim" bo trzydniowym weekendem. Do zacisznego opactwa Karmelickiego w Munster, IN przybyło dwanaście rodzin z Ruchu Domowego Kościoła w Chicago. Takiego odrodzenia w ruchu potrzebowaliśmy i pragneliśmy od dawna. Miały to być dla nas rekolekcje bardzo intensywne, wymagające podjęcia wysiłku, wzmożonej pracy i skupienia. Celem ich było pogłębienie w świadomości uczestników zrozumienia istoty, celu, duchowości i metody pracy RDK. Miały one rozbudzić w nas życie modlitwy w żywym kontakcie ze Słowem Bożym. Wiedzieliśmy, że czas ten przyniesie nam doświadczenie braterskiej jedności i wspólnoty w Eucharystii i w całym życiu grupy rekolekcyjnej. Nasze wysiłki, trud przygotowań, obawy, emocje, zmęczenie po całym tygodniu pracy ofiarowaliśmy Panu we Mszy Świętej zapalając na rozpoczęcie świecę oazową i wzywając opieki Ducha Świętego. "Przyjdz Duchu Święty, ja pragnę" rozbrzmiewało póˇnym piątkowym wieczorem w małej kaplicy. Tak rozpoczynaliśmy rekolekcyjne spotkania z Panem.
Następny dzień zaczął się wcześnie, aby ani kropli nie uronić z danego nam czasu. Jego pierwsza połowa przebiegała pod hasłem Światło-Życie. Pomiędzy światłem Chrystusa i naszym życiem musi pojawić się znak jedności. Mamy dążyć do tego, aby całą naszą egzystencję podporządkować Bogu. Mamy być ludzmi żyjącymi zasadami pochodzącymi od Pana. Zakorzeniani w Chrystusie być "solą ziemi i światłem świata". Druga połowa dnia była kontynuacją treści zasłyszanych wcześniej. Poznaliśmy, jaki ma być rodzący się w nas Nowy Człowiek. Fundamentem jego myślenia ma być wyznanie, że JEZUS JEST PANEM. Ten nowy człowiek w nas nie może realizować się inaczej jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie. Pragnie on bezustannie napełniać Bożą obecnością kielich swej duszy - ciągle słyszeć szept Boga w swym sercu.
Wieczór zgromadził nas wszystkich przy ołtarzu Pana. Adorowaliśmy naszego Boga czerpiąc moc z Sakramentu Pojednania. W niedzielę Pan obdarował nas złotym wrześniowym słońcem i ciepłym wiatrem. Pogoda była idealnym tłem do naszych rozważań. Po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że chcemy być członkami wspólnoty, bo człowiek potrzebuje drugiej istoty by wzrastać, by się rozwijać. W naszym wypadku ma być to Nowa Wspólnota Miłości. Wspólnota służby, jednoczona Duchem Świętym. Przecież to miłość uskrzydla, powoduje, że chcemy dać z siebie jakąś cząstkę - obdarować sobą innych. Jeśli zrozumiemy to znaczenie miłości, przyjmiemy głeboko do naszych serc i zaczniemy wprowadzać w życie, zobaczymy owoce Bożej mocy i łaski w naszych małżeństwach, w naszych rodzinach, w miejscach naszej codziennej pracy i w każdej sytuacji, w której przyjdzie nam się znaleść. Stworzymy wspólnotę silną Bogiem.W ostatnim dniu rekolekcji katecheza dotyczyła naszego zaangażowania w tworzenie otaczającej nas rzeczywistości. Bo to właśnie my tą rzeczywistość kształtujemy i to od nas zależy czy nieść będziemy światu Kulture Nową opartą na Prawie Chrystusa, czy poddamy się popularnym tendencjom pogoni za przyjemnością i zaspokojeniem potrzeb ciała. Przebywając w tym kraju szczególnie bronić się musimy, by nie dać się pochłonąć tej szaleńczej gonitwie za dobrami przemijającymi i nietrwałymi.W czasie naszych rekolekcji nie zabrakło też rozważań o modlitwie. Wszystkie katechezy i refleksje przeplatane byly konferencjami z tego tematu. Tyle można mówic o modlitwie. Wydawałoby się, że wiemy tak wiele, a jednak ciągle z modlitwą mamy tyle problemów. Może to dlatego, że ciągle nie do końca zdajemy sobie sprawę, że jest ona najważniejszą częścią człowieka. Nasza modlitwa to spotkanie z Bogim w miłości - miłosny zwrot ku Bogu. Zwłaszcza nam poślubionym sobie małżonkom taka analogia powinna być szczególnie bliska. Te cztery dni okazały się pięknym czasem danym nam od Pana. Zatrzymaliśmy się, aby mieć czas spojrzeć na siebie z miłością. My: żony, mężowie, rodzice, dzieci, rodziny żyjące na emigracji. Jednoczył nas Duch Święty. Pragneliśmy takiego spotkania i dlatego doszło ono do skutku wskrzeszona do życia grupa radosnych, gotowych do służby rąk. Rzeczy na pozór niemożliwe do wykonania stawały się rzeczywistością na naszych oczach. Nasze słabe człowiecze siły w połączeniu z łaską Ducha Świętego okazały się mieć moc nadzwyczajną. Wspaniałość życia w bliskości z Bogiem olśniła nas swoim światłem. Stworzyliśmy Oaze. Wśród naszego życia - marszu pustynia piachu, gorąca, kurzu, potu, nagle przyjemny cień drzew i ˇródło krystalicznej wody. Umyliśmy zabrudzone szyby naszych dusz, aby wpuścić do nich światło i ciepło promieni słonecznych. I ukazała nam się wyraˇnie nasza droga do świętości. Nasza, bo jako małżonkowie świętość musimy osiągnąć we dwoje. Uderzyło nas to, że to nie ja sama, ani ja sam, ale to my razem, we dwoje musimy walczyć o naszą świętość, że wzajemnie jesteśmy przed Bogiem za siebie odpowiedzialni. I znowu zobaczyliśmy siebie tam przed ołtarzem w tym jedynym, szczególnym dniu. I usłyszeliśmy, może trochę drżącym z emocji głosem wypowiedziane słowa: Ślubuje Ci Miłość, Wierność i Uczciwość Małżeńską aż do Śmierci. Bo na takim właśnie miejscu postawił nas Bóg. Jestem żoną. Jestem mężem. Zostalismy sobie dani. W wypełnianiu tego powołania nasze zbawienie.Niezwykły czas rekolekcji dobiegł końca. By nasze życie było lepsze potrzeba nam takich spotkań. Potrzeba nam się sobie napatrzeć, nagadać, podzielić swoimi problemami i pomysłami na ich rozwiązanie. Aby uczyć się od siebie Boga.Jesteśmy dzięki temu lepsi, jesteśmy szczęśliwsi - z takim nastawieniem wracamy w naszą codzinność.
Oto idziemy Panie pełnic Twoją wolę.

Anna Mielczarek

PS.Za pomoc i opiekę nad nami, za Jego mądrość, poświęcenie i oddanie szczególne podziękowania pragniemy złożyć na ręce księdza Jacka Praskiego CR - Moderatora RDK w Chicago.

 

Problemy ze stroną?