Mariola i Piotr Wołochowicz o sobie (i nie tylko...)


Kiedy zastanawiamy się nad naszym życiem dziś, w przededniu naszej 20 rocznicy ślubu (6 lutego 2002) - widzimy jasno odpowiedź na pytanie, dzięki czemu jesteśmy w tym miejscu, gdzie jesteśmy. Śmiało możemy powiedzieć, że teraz zbieramy dobre żniwo tego, co inni siali w nas przeszło 20 lat temu - a my poddaliśmy się, otwierając na to serca i starając się być jak w przypowieści ewangelicznej "żyzną glebą".

Kiedy inni patrząc na naszą rodzinę - mając na myśli, że mimo ogromnych problemów wychodzimy z nich jednak zwycięsko - mówią: "Nie każdy tak dobrze trafił na siebie jak Wy" - my możemy się po prostu wtedy śmiać. Stan naszego małżeństwa i rodziny (mamy troje nastoletnich dzieci: Magdalena, Daniel, Ireneusz) to nie dzieło przypadku, ale efekt życia według Bożych zasad. Tylko one są skuteczne!

Pewnie wyobrażasz sobie - drogi Czytelniku - dwoje śmiertelnie poważnych ludzi, klepiących na okrągło modlitwy. Jeśli tak to bardzo się mylisz! Nasze życie jest pasjonujące! Nie ma miejsca, aby tu więcej opowiedzieć, ale spróbujemy zrobić to "na żywo".

Człowiek może wymyślać rozmaite teorie, moda na nie przychodzi i odchodzi - ale widzimy, że jedynie normy podane przez Boga w jego Słowie są trwałe i skuteczne. To, co mówi Biblia, jest z jednej strony uniwersalne, z drugiej zaś jak nic na świecie nie stanowi sztywnego szablonu - lecz w niesamowity sposób dostosowuje się do indywidualnych potrzeb każdego człowieka na świecie. Czyż USA w swojej Konstytucji nie budowały na tym planie?

Przypominamy sobie pewien talk-show w pierwszym programie polskiej TV. Dziennikarze prowadzący rozmowy starali się wykazać, że człowiek w swojej niezwykłej pomysłowości jest w stanie uszczęśliwić sam siebie. Być może społeczeństwo w Stanach nie dziwi już człowiek otwarcie przyznający się, ze idzie do łóżka z dowolną napotkaną dziewczyną, kobieta szczycąca się masturbacją jako drogą życiowego zaspokojenia, ani też inna określająca się jako biseksualna. Wszyscy oni wydawali się być tacy pewni siebie. Jednak w ostatniej sekwencji programu "biseksualna" dziewczyna wyznała otwarcie: "Zazdroszczę Państwu Wołochowiczom", zaś kobieta śmiało przyznająca się do masturbacji na nasze życzliwe zwrócenie się do niej po programie, gdy Mariola spytała "Widzę zgryzotę na Pani twarzy" przyznała: "Tak, czuję się bardzo nieszczęśliwa".

Każda z tych osób ma niezbywalne prawo, aby dalej decydować o swoim życiu (Bóg dał człowiekowi wolną wolę), bardzo zaszokował nas jednak fakt, że mimo zewnętrznej maski, w prywatnej rozmowie wyznały, ze pragną przemiany życia. Bo PRAWDA (por. J 14,6) jest tylko jedna i one wiedziały, że my ją znamy. Również dla każdego mieszkańca USA oczywiste jest, że nikt nie zna się lepiej na funkcjonowaniu danego urządzenia, niż jego producent. Tak samo Ciebie i Twojego współmałżonka najlepiej zna twój "Producent" Bóg.

Bardzo spodobało nam się sformułowanie, jeszcze z czasów komunistycznych: "Niezależnie od tego, czy to ksiądz sadzi ziemniaki, czy sekretarz partii muszą robić to tak samo". Technika idzie naprzód, kultura różni się do siebie, ale najgłębsze pragnienia Eskimosa, Indonezyjczyka, Warszawiaka i Polaka w Chicago są takie same. Dlaczego? Bo każdy z nich został tak samo stworzony przez Boga. Każdy człowiek pragnie i potrzebuje być kochany i akceptowany, każdy człowiek chce otrzymywać i dawać miłość. Radość z miłości, również tej fizycznej jest odwieczną częścią Bożego planu , a myśmy to gdzieś zagubili. Cieszymy się, ze znaleźli się ludzie, którzy kiedyś uczyli nas tego. Dlatego też i my chcemy służyć dalej.

Nasza książka "SEKS PO CHRZEŚCIJAŃSKU" powstała po to, by pomóc małżonkom mieć więcej radości z tej dziedziny ich relacji. Widzieliśmy ogromny paradoks - małżonkowie masowo cierpią z dwóch powodów: z jednej strony oddaleni od siebie psychicznie, mając niepotrzebne bariery - nie korzystają z pełni tego, co Bóg dla nich przygotował i czują się zawiedzeni rzeczywistością intymności w ich małżeństwie. Po kilku latach pojawia się rutyna i nuda. Niektórzy zaś szukając wyjścia sięgają w obszary nie będące wolą Bożą i podejmują działanie wbrew sumieniu, przynoszące zniszczenie (np. "odmiana" poza małżeństwem).

Całość takiego zagubienia przypomina akrobatyczne wysiłki wykonywania czegoś po lewej stronie prawą ręką a po prawej stronie lewą. Rozwiązanie jest takie proste: prawdziwa wolność i radość są dla Ciebie kiedy wszystko znajdzie się na swoim miejscu. My sami (różni jak ogień i woda będziecie mogli to zobaczyć w dn. 1-6 marca) możemy tworzyć satysfakcjonujące małżeństwo. Setki innych małżeństw są też tego świadectwem. I wzajemna radość ze współżycia nie jest czymś tylko na początek małżeństwa, ale do samego jego końca! Biblia mówi: "...znajduj radość w żonie młodości. Przemiła to łania i wdzięczna kozica, jej piersią upajaj się zawsze, w miłości jej stale czuj rozkosz!" (Prz 5,18b-19).

Bez względu na to, jak trudno jest Tobie teraz - Bóg ma dla Ciebie uzdrowienie, zaprasza Cię do swojego sanatorium dla małżeństwa!

 

 

Problemy ze stroną?