Odpowiedzi
na pytania.
Poniższa strona zawiera odpowiedzi na pytania kierowane do Marioli
i Piotra w czasie rekolekcji lub przy użyciu formy na tej
stronie.
| 1 |
Proszę
rozwinąć temat "zdrady duchowej", który został wspomniany
w niedzielnej konferencji. Czy oznacza to, [że] przyjaźń pomiędzy
mężczyzną a kobietą nie jest możliwa poza małżeństewem? Czy jedyny
mężczyzna którmu kobieta powinna ufać to jej własny mąż?
Gdzie "zdrada duchowa" jest opisana w Biblii i czy w
ogóle to określenie ma jakieś podstawy biblijne? |
| |
Myślimy, że najgłębsza ptrzyjaźń między mężczyzną a kobietą
ma dotyczyć tylko dwojga współmałżonków. Nie powinno być czegoś
takiego, jak np. przyjaźń męża z inną kobietą, bez udziału
żony (tzn. raczej niech taka kobieta będzie przyjacielem małżeństwa
jako całości). I aboslutnie przestrzegalibyśmy takiego mężczyznę
przed otwieraniem serca i rozmawianiem bez obecności żony
o głębokich problemach.
Czy jedyny mężczyna, któremu kobieta powinna w pełni ufać
to jest jej własny mąż? Oczywiście, że tak!
Jeżeli mąż w danym momencie nie jest osobą w pełni odpowiedzialną
i godną zaufania, to należy pomóc jemu takim się stać, a nie
otwierać serce przed innym mężczyzną.
Jeśli chodzi o podstawy biblijne - to nie ma tam przykładów
konkretnie takiej sytuacji małżeńskiej, niemniej są przykłady,
gdy otwieranie serca w niewłaściwą stronę prowadziło do duchowej
zdrady w innym kierunku:
- w 2 Samuela 15: Absalom, syn Dawida, wciąga lud w spisek,
by samemu ogłosić się królem, więc wciąga Izraelitów w duchową
zdradę względem ich prawowitego władcy.
- w 1 Królewskiej 11: król Salomon wbrew Bożemu ostrzeżeniu
poślubia kobiety obcej narodowości i one "uwodzą jego serce"
(werset 4) ku obcym bożkom - Salomon czci Asztartę, Milkoma,
buduje posąg Kemoszowi i nawet nie reaguje, gdy Bóg go wporst
dwukronie upomina! (por. wersety 9-10). Tak niebezpieczna
może byc duchowa zdrada.
Poniżej jeszcze fragmenty artykułu, jaki na ten temat niedawno
napisaliśmy:
Wierność wymaga zachowywania pewnego
dystansu wobec osób płci przeciwnej. Zbytnia poufałość w takich
znajomościach często prowadzi do zdrady małżeńskiej, nawet
jeżeli wcześniej nie było takiej intencji - pokusa może zaatakować
niepostrzeżenie i skutecznie: "Niech przeto ten, komu
się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł." (1 Kor
10,12). Jeśli więc wydaje ci się, że ciebie to w żaden sposób
nie dotyczy - mylisz się. Czy jesteś żoną, czy mężem - nie
pozwalaj sobie na poufałości i dwuznaczne sytuacje z osobą
płci odmiennej! A jeśli potrzeba pomocy, duchowej albo bezpośredniej
- niech koniecznie będzie przy tym obecna druga osoba tamtej
płci.
Typowy przebieg duchowej zdrady: mężczyzna
(kobieta) trafia na kogoś, kto w swej świeżości zdaje się
go (ją) wreszcie rozumieć - otwiera przed nią (nim) serce,
tworzą się więzi duszy i zaczyna wierzyć w oszustwo diabła,
że ślub był pomyłką. Na dodatek funkcjonuje zaskakujące zjawisko:
nie spada z nieba grom aby go ukarać i mimo ukrytego grzechu
wydaje się, że wszystko jest w porządku... - co mylnie ocenia,
sądząc, że Bóg akceptuje to, co robi.
Ciekawe jest, że zdrada małżeńska bardzo
często nie zaczyna się wcale od erotycznych pokus, lecz od
otwierania serca. Od tego, co wydaje się takie święte i takie
bezpieczne. Zaspokaja naszą naturalną potrzebę. Posłużymy
się cytatem z artykułu Johna Sandforda:
"Opowiadanie innym ludziom
czegoś o sobie, nie jest samo w sobie cudzołóstwem. W Chrystusie
wszyscy musimy uczyć się otwierać i opowiadać konkretniej
o tym, co dzieje się w naszym sercu. Im bardziej dojrzewamy
w Chrystusie, tym bardziej będziemy się tego uczyć. Jeśli
jednak otwieramy serce przed kimś innym niż żona czy mąż,
to przy tym przydzielamy tej osobie przywilej (pozycję) pocieszania
i umacniania nas, która w pierwszym rzędzie a czasami wręcz
wyłącznie należy się naszemu małżonkowi, wtedy popełniamy
duchowe cudzołóstwo.
Za sprawą Ducha Świętego - Bóg jest
naszym pierwszym i największym pocieszycielem. Jednak kiedykolwiek
Bóg decyduje się przekazać nam pocieszenie poprzez ludzkie
naczynie, wtedy nasz współmałżonek ma pierwsze i najważniejsze
prawo do naszego serca. Na nieszczęście większość z nas
nigdy nie słyszała nic o duchowej zdradzie. W tej dziedzinie
pozostajemy bez nauczania i jesteśmy ślepi.
Dlatego jestem przekonany, że pierwszą
i najważniejszą przyczyną cudzołóstwa seksualnego wśród
chrześcijan poważnie traktujących Boga jest cudzołóstwo
duchowe. Jak to właściwie zostało wyrażone, można zdefiniować,
że cudzołóstwo duchowe ma miejsce wtedy, gdy osoba będąca
w małżeństwie opowiada coś innemu człowiekowi z czego powinna
się najpierw lub wyłącznie zwierzyć współmałżonkowi. Wobec
tego wtedy następuje duchowa zdrada, gdy chrześcijanie otwierają
przed sobą swego odnowionego ducha i przekazują coś z głębi
serca i z ducha, co najpierw lub wyłącznie powinno być udziałem
współmałżonka.(...)
Gdyby duchowa zdrada następowała
otwarcie, szczególnie gdyby posiadała jasne do rozpoznania
cechy seksualne, wtedy rozsądni chrześcijanie szybko odwróciliby
się od tego. Ale tak nie jest. Duchowa zdrada wkrada się niepostrzeżenie,
niezauważalnie rozbudzając cielesne przyciąganie, aż dwoje
chrześcijan znajdzie się w intensywnej relacji do siebie nawzajem,
tak iż ani się obejrzawszy, popadają w pokusę seksualną.
Dlatego my oboje - Mariola i Piotr
- sami będąc doradcami małżeńskimi, staramy się kategorycznie
przestrzegać zasady: podczas porad Piotr rozmawia z mężczyznami
a ja z kobietami, nigdy odwrotnie, możemy też być obecni razem,
jako małżeństwo. W razie pozostawania sam na sam z osobą płci
odmiennej - nie zamykamy drzwi. A więc - bez paniki, ale z
rozwagą. Oto dzwonki alarmowe:
- Opowiadasz swoje intymne rzeczy
przyjaciołom czy kolegom z pracy zamiast powierzyć je współmałżonkowi.
- Szukasz pretekstu, aby przebywać
z konkretną osobą płci odmiennej.
- Przebywanie z taką osobą sprawia
Ci więcej przyjemności, niż obecność współmałżonka; tamta
osoba cię uskrzydla, zaczynasz starać się dla niej bardziej
atrakcyjnie wyglądać.
- Negatywnie reagujesz na upomnienia
twoich przyjaciół.
Ale najważniejszy "środek zaradczy"
brzmi: utrzymuj swoje małżeństwo w dobrej formie! Jeśli
Wasza relacja małżeńska będzie spełniona i pod każdym względem
będziecie dbać o to, aby jasno wyrażać własne potrzeby i starać
się jak najlepiej zrozumieć i w pełni zaspokoić potrzeby współmałżonka
- w ten sposób uodpornicie Wasze małżeństwo, aby ewentualnie
powstający dołek nie stał się pułapką, do której wpadnie jedno
z was i jakaś osoba z zewnątrz. Bądźcie szczególnie ostrożni
w chwilach trudnych i zadbajcie o siebie wzajemnie!
|
| 2 |
Czy współżycie przed małżeństwem jest
"ciężkim" grzechem?
Wiem że współżycie jest grzechem, gdyż
tak mówią księża, i tak nas uczono, i dawniej nie miałam na
ten temat żadnych "ale". Jednak, teraz jest inaczej.
Jestem już starsza, mam prawie 23 lata, i przygotowuję się do
podjęcia daty małżeństwa. Gdy rozmawiam z chłopakiem na ten
temat, trudno nam zrozumieć dlaczego współżycie miałoby być
ciężkim grzechem? Próbujemy znaleźć logiczne odpowiedzi, jednak
nie jest to takie łatwe, może dlatego że nie mieliśmy szansy
uczęszczania na młodzieżowe lekcje religii.
Jeżeli wszystko inne wypełniam po chrześcijańsku,
staram się być dobrym
człowiekiem, modlić się, itd., czy przekraczając tą jedyną granicę,
nie mogę już
przystępować do Komunii Św? Od czasu I Komunii Św, prawie zawsze
przystępowałam do Komunii, a teraz od pewnego czasu nie mogę.
Nie dlatego że sumienie by mi nie pozwalało, tylko dlatego że
koleżanka mi powiedziała że nie wolno, gdy człowiek wtedy nie
jest godzien przyjmować Pana Jezusa.
Jeszcze nie byłam z takim grzechem do
spowiedzi Św, bo jak na razie nie miałam
okazji, ale teraz jak tak sobie myślę nie wiem czy ja będę potrafiła
postanowić
poprawę w tymże grzechu, staram się ale nie bardzo wierzę w
swoje siły, gdy tak
jak do innych ciężkich grzechów, to tego moje sumienie nie potrafi
przyjąć za
coć bardzo niedozwolonego.
Współżycie nie jest moim nałogiem, więc
tym bardziej tak bardzo potrzebuję
odpowiedzi. 6 przykazanie Boże, nie cudzołóż, ja to rozumiem,
że cudzołożenie to współżycie z cudzą osobą. Do tej pory Ja
uważałam że osoba bardzo mi bliska, i jeżeli jest to jedyna
osoba z którą człowiek dopuszcza się być tak blisko, nie jest
cudzą osoba, jak ja mam to inaczej rozumieć?
Bardzo prosze o udzielenie mi odpowiedzi
na te pytania, i z góry, serdeczne Bóg zaplać za wasze poświęcanie
się dla młodzieży i małżonków.
Załamana
|
| |
Oczywiście że jest.
Na bliższą analizę tematu zapraszamy na rekolekcje dla młodzieży
(szczególnie spotkanie w sobotę). Możemy też slużyć dalszą
osobistą korespondencją przez e-mail mpwolochowicz@domowykosciol.org.
Polecamy książki: naszą - "Którędy
do małżeństwa?"; Walter Trobisch "Kochałem dziewczynę"
i "Małżenstwo na nowo odkryte".
[Od edytora: Wszystkie tytuły będą dostepne na rekolekcjach
8-10 marca. Więcej informacji na ich temat oraz na temat dodatkowego
kontaktu z p. Wołochowicz można znaleźć tutaj.]
|
| 3 |
1)
Czy wszystkie środki antykoncepcyjne są zabronione? Dlaczego?
Na przykład kondom, przecież to nie niszczy zdrownia człowieka.
2) Mam problemy z [niedowagą], na swój
wiek bardzo malutko ważę, i przez to że żadne inne leki mi nie
pomagały, lekarz mi zaproponował"birth control pills".
Czy ja mogę [je] zażywać według wiary chrześcijańskiej?
|
| |
ad 1 Tak. Przy czym zabronione należy rozumieć tak: ich używanie
nie da się pogodzić z Bożą wizją małżeństwa wynikającą z jego
Słowa . Nawet prezerwatywa obok tego że zaburza relację współmałżonków
(niech żona wtedy założy czepek pływacki i gumowe rękawiczki!)
wbrew pozorom ma też negatywne aspekty zdrowotne: normalnie
systematyczny kontakt z nasieniem męża wzbudza w pochwie działanie
odpornościowe, pochwa jakby przywyczaja się do nasienia konkretnego
mężczyny (=męża).
ad 2 Absolutnie nie! To jest niszczenie własnego zdrowia.
Trzeba szukać lekarza, który rozwiąże problem jakimiś lekarstwami
w sensie ścisłym. W dodatku birth control pills może oznaczać
także działanie pigułki wczesnoporonnej czyli zabicie poczętego
dziecka.
|
| 4 |
Nie długo będę wychodzić za mąż, "niedługo"
mam na myśli za rok i pół, lub za dwa. Za nim podejmę tak ważny
krok, chciałabym poznać mojego chłopaka jaki on jest gdy się
z nim mieszka. Teraz widujemy [się] co dwa tygodnie, gdyż mieszka
daleko. Kochamy się na tyle, by być świadomymi że chcemy się
pobrać, ale w dalszym ciągu wydaje mi się że widywanie się raz
na jakiś czas to nie to samo co mieszkać ze sobą. Ciekawa jestem
czy dalej będziemy się tak kochać, czy coś zmieni się między
nami. Ale chyba nigdy się nie dowiem, jeżeli nie zamieszkam
z nim chociaż przez jakiś czas przed ślubem. Wiem że nie powinnam,
ale nie wiem dlaczego? Bardzo proszę o odpowiedź.
Bóg zapłać,
Narzeczona
|
| |
Absolutnie nie mieszkać "na próbę"!
[Od edytora: Proszę też sprawdzić odpowiedź na pytanie numer
2 powyżej.]
|
| 5 |
Jak należałoby zinterpretować fragmenty
z KSIĘGI KAPŁAŃSKIEJ, rozdział 15, które mówią o czystości seksualnej?
Proszę o wyjaśnienie.
[Od edytora: Pismo Święte jest osiągalne
na internecie pod adresem http://www.biblia.pl/PS/Biblia.htm]
|
| |
Te fragmenty mają dwa aspekty:
- nakazują zachowania, które dzisiaj nazwalibyśmy higieną
osobistą
- pokazują co jest zgodne z naturą a co nie jest.
Musimy natomiast odróżniać, dwie sprawy: (1) nie jest zgodne
z naturą wylewanie nasienia z powodu np. masturbacji lub stosunku
przerywanego i podejmowanie czegoś takiego jest grzechem.
Natomiast: (2) nie jest grzechem, jeśli mężczyzna ma mimowolny
wytrysk (np. zmaza nocna), choć nadal będzie to wymagało od
niego odpowiednich czynności higienicznych.
|
| 6 |
Gdzie
jest granica jeżeli chodzi o seks oralny? |
| |
Definiując "seks oralny" jako formę współżycia, gdzie członek
zamiast w pochwie żony byłby umieszczany w jej ustach, oraz
tam następuje wytrysk - to dla seksu oralnego nie ma w ogóle
miejsca w Bożym planie dla człowieka.
Natomiast podczas wzajemnych pieszczot małzonków, ich wzajemne
dotykanie się może dotyczyć całego ciała (pamietając wciąż,
żeby nie postępować wbrew fizjologii organizmu ludzkiego!)
- więc tak samo żona może pieścić mężowski "przyrząd", może
to robić również ustami, również całować - w formie, która
dla niej i dla męża będzie podniecająca.
Jednak nie nazywalibyśmy tego "granicami seksu oralnego"
a po prostu pieszczotami, które nie są w ogóle seksem oralnym.
|
| 7 |
Jak
się ma sprawa współżycia w okresie ciąży? Czy są jakieś przeciwskazania
albo ewentualne ograniczenia? |
| |
Jeżeli ciąża przebiega fizjologicznie, bez komplikacji -
nie ma przeciwskazań, by współżyć prawie do samego końca.
Oczywiście trzeba to "rozwiązać od strony technicznej"
tak, by uwzględnić zmieniony kształt brzucha żony i wygodę
dziecka wewnątrz.
Generalną zasadą jest, że to, co sprawia radość matce, jest
dobre i dla dziecka.
Przed samym porodem, bądź w chwli ropoczęcia akcji współżycie
może ten poród przyspieszyć (prostaglandyny).
W pierwszych trzech miesiącach, kiedy następuje formowanie
się narządów dziecka i również jakby decyduje się czy dziecko
będzie donoszone, można na wszelki wypadek nie podejmować
współżycia w dniach niedoszłych miesiączek.
|
| 8 |
Czy
Pismo Święte albo Kościół mowi coć na temat wstrzemięźliwości?
Czy powinniśmy ją stosować i jeżeli tak to w jaki sposób? |
| |
Rozumiemy, że chodzi o wstrzemięźliwość od współżycia w małżeństwie.
Wydaje nam się, że są dwa aspekty sprawy:
- Normalną rzeczą jest czasowa wstrzemięźliwość: np. ze
względu na fazę płodności w cyklu, ze względu na chwilowe
problemy zdrowotne, ze względu na przemęczenie konkretnego
dnia, nawet na to, że oboje nie mamy dziś ochoty, ze względu
na szczególny osobisty czas wspólnego postu i modlitwy,
itd.
- Źle byłoby, gdyby małżonkowie całkowicie zrezygnowali
ze współżycia - bo wtedy zaprzeczamy nakazowi z 1 Kor 7,3-5
(m.in. może to w konsekwencji stawarzać pokusy do niewierności
bądź masturbacji). Najczęściej taki kierunek myślenia wynika
z rozumienia seksualności jako czegoś mimo wszystko nieco
brudnego w Bożych oczach.
|
| 9 |
Jesteśmy
zwolennikami naturalnej metody planowania rodziny i wprowadzamy
ją w
życie. Jesteśmy parą jak najbardziej otwartą na życie, ale...
wydaje nam się że
musimy być też odpowiedzialni ile dzieci możemy wychować w danym
momencie. W tej chwili mamy dwójkę dzieci. No i nasze pytanie:
Współżyjemy tylko w okresie "niepłodnym" i robimy to
świadomie, czy znaczy [to] że naturalna metoda planowania rodziny
stała się swojego rodzaju "antykoncepcyjną"? Może inaczej,
czy jest to w porządku z Bożym Planem? |
| |
Jest aboslutnie w porządku z Bożym planem, skoro nie wprowadzacie
między Was czegoś sztucznego (środków antykoncepcyjnych),
ani nie zmieniacie normalnego przebiegu aktu małżeńskiego
(pełne współżycie). I - jak rozumiemy - jesteście zawsze gotowi
przyjąc nowe życie, gdyby poczęło się dziecko.
Można stosować metody naturalne, aby całkowicie zamknąć się
na potomstwo - ale to nie jest wina narzędzia. Więc cały czas
powinniście pytać Boga, czy może nie jest czas na to, by mieć
jeszcze dziecko (dzieci). Ale to już jest Wasze osobiste rozeznanie
i odpowiedzialność.
|
| 10 |
W dzisiejszej [6 marca 2002] Ewangelii
czytamy:
(Mt 5,17-19)
"Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem
znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą,
ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż
się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań,
choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy
w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać,
ten będzie wielki w królestwie niebieskim."
Jak powyższe się ma do tego o czym mówiła
wczoraj Mariola, tzn. zestawienia życia według prawa i życia
według Łaski?
|
| |
Oczywiście w żaden sposób nie chcemy podważać tego, co powiedział
Jezus! Niech nas Bóg broni od tego!!! Jeżeli w ogóle nasza
wypowiedź mogła być tak zrozumiana, to z całego serca przepraszamy
za niedoskonałość przekazu. Aby więc uniknąć nieporozumień
jeszcze raz krótko podsumujemy to, co mówiliśmy podczas spotkania,
oraz dalej krótko to uzpupełnimy.
W Galatów 3,11-14 św. Paweł napisał:
"A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed
Bogiem, wynika stąd, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Prawo
nie opiera się na wierze, lecz mówi: Kto wypełnia przepisy,
dzięki nim żyć będzie. Z tego przekleństwa Prawa Chrystus
nas wykupił - stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane
jest: przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie - aby
błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem
pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha."
| ŻYCIE WEDŁUG PRAWA |
ŻYCIE WEDŁUG ŁASKI |
| Polega na działaniu |
Polega na relacji |
| Stary człowiek |
Nowy człowiek |
| Przymus grzechu |
Działanie w wolności |
| Wyznacza normy, ale nie zmienia człowieka |
Uwalnia od przymusu grzechu |
| Chwała dla czlowieka, za to, co zrobił dla Boga |
Chwała dla Boga za to, co zrobił dla człowieka |
| Działanie o własnych siłach |
Działanie o siłach Bożych |
Kilka fragmentów, aby zrozumieć szerzej kontekst bibiljny:
- W Mateusza 22,30 Jezus powiedział, że na dwóch największych
przykazaniach (miłości Boga i bliźniego) wypełnia się Prawo
i Prorocy. To, co pragnęliśmy przekazać, to nie uznanie
braku ważności Prawa - tylko zrozumienie zupełnie innej
perspektywy, sposobu życia po tym, czego dokonał dla nas
Jezus.
- Takie fragmenty, jak Łk 7,30 (uczeni w Prawie udaremnili
Boży zamiar wobec siebie) czy Łk 11,52 (sami nie weszli
i nnym nie dali) pokazują, że można doskonale znać Prawo,
być zwolennikiem, nawet entuzjastą - a rozminąć się z poznaniem
Jezusa, prawdziwego Syna Bożego.
- W Dziejach Apostolskich, rozdział 15 w dużej mierze omawia
dyskusję w kościele pierwotnym nt. czy chrześcijanie nawróceni
z pogaństwa mają być poddani Prawu (m.in.obrzezani).
Natomiast przechodząc już ściśle do samego pytania:
- W liście do Rzymian 3,19-31 szeroko napisane jest o tym,
że jesteśmy usprawiedliwieni z łaski Boga a nie przez wypełnianie
Prawa. Podobnie temat ten jest poruszany m.in. w Rz 4,13-16;
dalej 6,14: "Albowiem grzech nie powienien już nad wami
panować, skoro nie jesteście poddani Prawu lecz łasce."
- Potem podobnie w Rz 7,12-13, rozdziale 8 i wreszcie 10,4:
"A przecież kresem Prawa jest Chrystus dla usprawiedliwienia
każdego, kto wierzy."
- Nie chodzi więc o zaprzeczenie wartości Prawa, ale o ukazanie
stylu życia chrześcijanina w jego nowej tożsamości w Chrystusie
(2 Kor 5,17). To jest zaś sposobem wypełnienia Prawa, o
którym Jezus mówił w tekście Mt 5,17-19 wspomnianym w pytaniu.
Podsumowaniem niech będzie werset Rz 3,31: "Czy więc przez
wiarę obalamy Prawo? Żadną miarą! Tylko Prawo właściwie ustanawiamy."
(por. też Hbr 4,15-16; Ga 5,4; Jk 4,6; Rz 8,3; Ef 2,8-10)
|
| 11 |
Jak
się ma działalność Misji Służby Rodzinie
względem Kościoła Katolickiego, skoro Walter Trobisch był [ewangelickim]
pastorem a - jak piszecie w ulotce - Misja ma charakter ponadwyznaniowy? |
| |
Misja Służby Rodzinie od strony prawnej jest orgaznizacją
świecką. Macierzysta Family Life Mission działa w wielu krajach,
wszędzie we wspólpracy z tamtejszymi kościołami. W Polsce
jest to prawie w 100% Kościół Katolicki. My sami - Mariola
i Piotr - od wielu lat, cały czas słuzymy w naszej parafii
w Warszawie na Ursynowie.
Mamy też szczególnie na sercu sprawę jedności chrześcijan
(m.in. byliśmy zaproszeni do polskiej delegacji, która pod
przewodnictwem bp B. Dembowskiego brała udział w 1997 roku
w ekumenicznym kongresie BREAKING BARRIERS, BUILDING BRIDGES
w Pradze.
Co ciekawe, główne przesłanie "trobischowskie" np. o czystości
przedmałżeńskiej, o naturalnym planowaniu rodziny - często
jest o wiele bardziej żywe w tradycji i praktyce kościoła
katolickiego, niż ewangelickiego, z którego oni sami pochodzili.
M.in. dlatego ich książki są najczęściej wydawane przez katolików
(także tytuły, które były dostępne podczas rekolekcji). Dlatego
jest dla nas dużym przywilejem, kiedy jesteśmy zapraszani
także do innych środowisk chrześcijańskich i tam możemy dzielić
się nt. Bożego planu dla rodziny - tego planu, który w najgłębszych
korzeniach biblijnych jest jeden dla wszystkich chrześcijan.
|
| 12 |
Przede wszystkim dziękujemy za wspaniałe
rekolekcje. Tak bardzo jest trudno w tym zagonionym kraju o
ludzi pomagających innym. Oby wam Bóg błogosłąwił, zaróno w
waszej pracy jak i w życiu rodzinnym.
Nasze pytanie jest na temat jednych z
metod antykoncepcji jaką jest sterylizacja czyli podwiązanie
nasienowodów czy jajników. Jest to w zasadzie metoda nieodwracalna.
Czy osoba, która się poddała takiej operacji jest potępiona
przez Kościół? Czy po planowaniu, decydowaniu i poddaniu się
temu zabiegowi może szukać przebaczenia, pojednania z Panem?
Czy planowanie takiego sposobu antykoncepcji jest grzechem ciężkim?
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za waszą
pomoc.
|
| |
Jakakolwiek sterylizacja mężczyzny czy kobiety - jest po
prostu okaleczaniem własnego organizmu i z chrześcijańskiego
punktu widzenia oczywistym złem. Więc planowanie tego jest
rzeczywiście bardzo poważnym grzechem.
Oczywiście jeśli to się zdarzyło - jak po każdym innym grzechu
możemy pokutować, wyznać go i uzyskać przebaczenie o ile szczerze
czynimy to przed Bogiem. Niemniej często konsekwencje zdrowtne
są bardzo poważne, np. niemożliwość odwrócenia zabiegu i niepłodność
do końca życia.
Na marginesie: Boga i tak nie przechytrzymy - czytaliśmy
świadectwo kobiety, która szukała ucieczki w sterylizacji
i mimo to poczęło jej się dziecko.
|
| 13 |
Kiedy
pieszczoty w okresie płodnym (gdy nie planujemy następnego dziecka,
lub odkładamy poczęcie na jakis czas) mogą być uznawane za grzeszne? |
| |
Jeśli wtedy nie planujemy normalnego pełnego współżycia to
im dalej się rozpędzimy z pieszczotami, tym trudniej będzie
nam potem wyhamować. Jeśli to zlekceważymy - może się np.
okazać, że mąż tak się podnieci, że juz nie da rady powstrzymać
wytrysku. Albo, że żona, częściowo rozbudzona, jednak bez
przeżycia orgazmu, w końcowym efekcie będzie bardziej rozdrażniona,
bo jej organizm przygotował się na ciąg dalszy a to nie nastapiło.
Dlatego radzilibyśmy w okresie płodnym podejmować jak najmniej
aktywnych pieszczot rozbudzających - a najlepiej wtedy zająć
się innymi obowiązkami, żeby na czas niepłodny mieć więcej
czasu i siły dla siebie nawzajem.
|
| 14 |
Czy
podręczniki "radosnego przeżywania seksu" należy traktować
jako pornografię, ponieważ zawierają zdjęcia i opisy pozycji seksualnych? |
| |
W naszej książce "Seks po chrześcijańsku" nie pisaliśmy
nic na temat pozycji. Uważamy, że jest to dziedzina, którą
każde małżeństwo musi rozpracować samo, według ich osobistych
potrzeb. Nie ma czegoś takiego jak najlepsza pozycja, tak
samo może się to zmieniać w trakcie upływu lat.
Myślimy, że nawet jeśli pisalibyśmy o pozycjach [to] można
to ilustrować schematami rysowanymi, wyjaśniającymi istotę
(np. jakie są główne sfery nacisku przy konkretnej pozycji)
- a nie ma żadnej potrzeby ilustrowania zdjęciami. I w tym
sensie jesteśmy zdecydowanie przeciwko takim ilustrowanym
książkom bo rzeczywiście wtedy oglądamy nagość ludzi innych
niż współmałżonek, więc ma to posmak pornografii.
[Od edytora: Odpowiedź na bardzo podobne pytanie można też
znaleźć w katolickim serwisie Mateusz.]
|
| 15 |
Spotykam się z poglądem i praktyką, że
stosunek seksualny męża z żoną może mieć miejsce tylko wówczas,
jeżeli jego celem jest zajście w ciąże i urodzenie dziecka.
Stosunek bez tej intencji jest grzechem. Co na ten temat mówi
Pismo Święte i jakie jest Państwa stanowisko w tej sprawie?
|
| |
O podobnym zagadnieniu pisaliśmy już w odpowiedzi na pytanie
numer 9.
Rzeczywiście, od czasu do czasu (chyba już coraz rzadziej)
spotykany się z takim poglądem - ale to jest całkowicie niesłuszne
zdanie. Bóg dał intymność małżeńską jako dar dla dwojga. A
przekazywanie życia jest jakby torem równoległym.
Podstawy biblijne są opisane w rozdziale 2 naszej książki
"Jak w pełni wykorzystywać Boży
dar płciowości - czyli - Seks po chrześciajńsku".
|
|
|