Charyzmat Światło-Życie w nurcie duchowości małżeńskiej

Ks. Marian Kaszowski

W Nieszporach zwieńczających liturgię pierwszego dnia ORD DK 1) chcemy zatrzymać się jeszcze przez chwilę nad wiodącym tematem dnia dzisiejszego, jakim jest treść znaku Fos-Zoe, określająca charyzmat Ruchu Światło-Życie, przy jednoczesnym uwzględnieniu tej gałęzi Ruchu, jaką jest jego specyficzna droga powołania: Ruch Domowy Kościół. Ta specyfika RDK również jest wyrażona w graficznym znaku obrączek ślubnych przylegających do konturów domu - miejsca realizowania się rodzinnej wspólnoty Kościoła.

Zwróćmy uwagę na dwa złączone ze sobą znaki graficzne, określające charyzmat światło-życie na drodze duchowości małżeńskiej w Domowym Kościele. Cóż one oznaczają, jak należy je rozumieć i w jaki sposób je realizować? Przywołam w tym momencie najważniejsze myśli, które co pewien czas pojawiały się na drodze dnia dzisiejszego; to światło rozumu, światło sumienia, światło Jezusa Chrystusa, światło słowa Bożego, światło Kościoła, które przenika i prześwietla ludzkie życie. Stało się tak dzięki oblubieńczemu związkowi między Bogiem a człowiekiem, który zaistniał w nazaretańskiej ciszy ogarniającej akt wcielenia odwiecznego Słowa, a wypełnił się w momencie wykonania woli Ojca, w zbawczym posłuszeństwie, w ofierze krzyżowej i w zmartwychwstaniu, w zwycięstwie światła nad ciemnością i łaski nad grzechem. Dzieje się to w obecnej mocy Ducha Świętego, a towarzyszy temu rzeczywistość krzyża, który staje się bramą zbawienia. To właśnie jest, najkrócej ujmując, istota tego charyzmatu, który odkrył Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. FOS skrzyżowane z ZOE: światło przenikające i przemieniające życie. Inaczej mówiąc, charyzmatem nazywamy dar odkrycia przez Ojca Franciszka tego prawidła, tej jedności, odkrycia tej syntezy, która dokonuje się dzięki Bogu poprzez Chrystusa w człowieku. Dar odkrycia, który zamienia się w odkrycie daru scalania i harmonizowania wewnętrznego człowieka: jego płaszczyzny naturalnej z nadprzyrodzoną, uzgadnianie światła Bożego z życiem ludzkim - jest właśnie owym zdumiewającym w swojej mocy charyzmatem.

Pojęcie "charyzmat" w Biblii u św. Pawła, a następnie w całej teologii biblijnej oznacza dar Ducha Świętego darmo dany jakiejś osobie dla budowania Kościoła. Każde słowo jest tu bardzo ważne. Dar niczym nie zasłużony, dar - który inaczej nazywamy łaską Boga - dany jest konkretnemu człowiekowi, nie jakiejś grupie, ale konkretnym osobom, i nie na ich własny użytek, lecz tylko dla budowania Kościoła. Przypomnienie tego prostego określenia charyzmatu jest nam bardzo potrzebne, dlatego że niekiedy spotykamy się z dowolnym szafowaniem pojęciem charyzmatu w Kościele. Niektórzy członkowie ruchów, mieniących się charyzmatycznymi (w tym także Ruch Światło-Życie), często nadużywają tego określenia. Nie jest prawdziwym charyzmatem taki "dar" Ducha Świętego, który dana osoba otrzymała na własny użytek, np. dla przeżycia większej radości z odczucia wybrania do szczególnych ról. Dar Ducha Świętego zawsze służy budowaniu wspólnoty Kościoła - jest to istotna funkcja charyzmatu.

Kiedy spoglądamy w historię Kościoła, w historię różnych dróg duchowości, które zawsze rozpoczynały się od udzielenia charyzmatów poszczególnym osobom, to z łatwością odkryjemy ogromne bogactwo tej różnorodności darów. Św. Paweł wylicza najważniejsze charyzmaty w 12. i 14. rozdziale 1. Listu do Koryntian, w 13. zaś mówi o szczycie wszystkich charyzmatów, jakim jest miłość, bez której żaden dar dany od Boga nie miałby swojej pełni, znaczenia, sensu.

Widzimy dalej, że różne nurty duchowości: zakonnej, kapłańskiej czy duchowości ludzi świeckich, rozwinęły się w bogatą różnorodność. Św. Franciszek z Asyżu otrzymał dar radosnego umiłowania Ewangelii Chrystusa, dar radosnej, otwartej postawy do świata i człowieka, a w końcu krzyża. Zafascynował wszystkich tym charyzmatem. Ale przecież już za jego życia, a w większym stopniu po śmierci, rozpoczęły się wśród braci poszukiwania i spory, nierzadko bardzo trudne, dotyczące innych dróg duchowości, niż macierzysta.

Współczesna duchowość franciszkańska, istniejąca w kilku formach reguł zakonnych, chociaż w swoim zasadniczym nurcie jest tożsama, to przecież wyraźnie różnorodna w swojej specyfice u braci mniejszych, konwentualnych czy reformatów. Te nurty duchowości, chociaż realizują ten sam cel, jednak w swojej różnorodności nie przeszkadzają budowaniu Kościoła, wręcz przeciwnie: wszystkie one jeszcze wyraźniej przyozdabiają oblicze Kościoła, świadcząc w ten sposób o jego bogactwie.

Rozważmy dalej: charyzmat to dar dany człowiekowi, dany darmo, bez żadnej zasługi obdarowanego, dla budowania Kościoła. Taki charyzmat jednoczenia się, przenikania światła z życiem, przemiany życia przez światło, wyrażony w znaku Fos-Zoe, otrzymał Sługa Boży ks. Franciszek. My, którzy staliśmy się uczniami ks. Franciszka, próbujemy ten charyzmat zrozumieć, próbujemy odczytywać i niejako uczynić go swoim. Chcemy naśladować Założyciela w jego wpatrywaniu się, w jego kontemplacji daru - łaski Ducha Świętego. Na ile jesteśmy do tego zdolni, każdy zapewne stara się rozpoznać w swoim sumieniu.

Drugim ważnym do uświadomienia pojęciem jest "duchowość małżeńska". Chciałbym zestawić to pojęcie (duchowość małżeńska) z pojęciem poprzednim: "charyzmat światło-życie". Z wypowiedzi wielkich mistrzów duchowości, zapisanych w dziełach ascetycznych, w słownikach teologicznych, a nawet w ostatniej encyklopedii katolickiej, wynika, że duchowość małżeńska to pewien styl, pewna forma życia małżonków przejawiająca się w ich religijności, ascezie i mistyce, w uobecnianiu dzieła zbawczego Chrystusa w nich samych i we wspólnocie.

Oczywiście, duchowość małżeńską rozumiemy w kontekście szerszym, na tle duchowości chrześcijańskiej. Ogólna, wspólna dla wszystkich duchowość chrześcijańska, wyrastająca z sakramentu chrztu, jest podstawową realizacją dzieła zbawczego na drodze religijności, ascezy i mistyki. W takim znaczeniu dotyczy ona każdego chrześcijanina; w swoistej religijności, właściwej dla drogi, którą wybrał, na którą go Pan Bóg wezwał, w ascezie właśnie z tym związanej, i mistyki, do której ma zdążać przez całe swoje życie, przez pełnienie woli Bożej.

Skoncentrujmy się na drodze duchowości małżeńskiej. W stosunku do duchowości kapłańskiej różni się ona zasadniczo tym, że punktem wyjścia dla niej, czyli darem otrzymanym od Boga, jest łaska sakramentu małżeństwa. Dla kapłana tą łaską jest sakrament kapłaństwa - niezwykłe i tajemnicze zaślubiny z Chrystusowym Kościołem. Na drodze duchowości kapłańskiej, wyrastającej z sakramentu kapłaństwa, każdy kapłan powołany do tego urzędu, który zawsze jest służbą Kościołowi, ma w właściwy dla życia kapłańskiego sposób realizować i własną religijność, i ascezę, i mistykę. Gdyby posługa kapłańska zatrzymała się tylko na religijności, czyli na organizowaniu kultu - czy to dla siebie, czy nawet dla wspólnoty, przy jednoczesnym pominięciu tego drugiego elementu, jakim jest asceza, i gdyby nie było pragnienia zjednoczenia się z Chrystusem we wszystkim - "Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus" - to byłoby to kapłaństwo fałszywe, niepełne, byłoby to kapłaństwo powierzchowne, które nie przyczyniałoby się do budowania Kościoła. Podobnie rzecz ma się z życiem zakonnym czy konsekrowanym, które także jest drogą duchowości, wyrastającą z daru ślubów zakonnych: posłuszeństwa, czystości, ubóstwa. Odkrycie tychże darów i wielkoduszne przyjęcie ich jako rady Jezusowe - ewangeliczne, określa kształt specyficznej drogi duchowości, rozpoczynającej się momentem konsekracji i uzupełniającej duchowość kapłańską i małżeńską.

Docieramy tutaj do momentu tej łaski sakramentu, którą możemy nazwać zaślubinami małżonków, darem oblubieńczości czy sakramentalną miłością małżeńską. Przywołujemy na pamięć wydarzenie w Kanie Galilejskiej i wyobrażamy sobie tę sytuację, kiedy to do młodej pary małżeńskiej przychodzi Chrystus jako gość. Przychodzi w sposób bardzo zwyczajny, zasiada do uczty wraz z innymi, ciesząc ich swoją obecnością, przyjaźnią, bliskością. Ale zaczyna się dziać coś niedobrego, gdyż brakuje pewnych istotnych elementów weselnej uczty; wina, które ma radować gości weselnych. Oczywiście, całe opowiadanie o wydarzeniu w Kanie jest wymownym obrazem. Obraz wina, stągwi kamiennych, sług, którzy napełniają te stągwie, wreszcie pierwszy cud Chrystusa przemieniającego wodę w wino - wszystko to jest znakiem, zewnętrznym tylko wyrazem tego, co św. Jan Ewangelista chciał przekazać na temat istoty zaślubin człowieka z Bogiem i Boga z człowiekiem w Chrystusie. Zauważmy, że właśnie od Kany Galilejskiej rozpoczyna się publiczna działalność Jezusa. Tam uczynił pierwszy znak, tam się dokonała pierwsza zapowiedź przemiany miłości małżeńskiej. Jej wypełnieniem będą ofiarne Gody Baranka Ukrzyżowanego. Tymczasem, przychodząc do tych młodych, Chrystus sprawia, że ich miłość staje się pełniejsza. Jednak nie uczynił tego na własne życzenie, to oni przysłali do Chrystusa sługi z prośbą, ażeby coś poradził tak poważnemu brakowi ich uczty weselnej, ponieważ i oni, i goście czują się zakłopotani i zawstydzeni. Chrystus na prośbę Matki czyni znak, który wyraża coś więcej, niż sam cud przemiany wody w wino.

Kana Galilejska to dla nas typiczny, paraboliczny obraz. W momencie zawierania małżeństwa w Kościele dwoje ludzi ochrzczonych, mężczyzna i kobieta, łączą się w przymierzu, wyrażonym w konkretnej formule przyrzeczeń i zobowiązań. Tym samym zapraszają Chrystusa, by wszedł w ich małżeństwo, by przemienił ich miłość ludzką, tę naturalną, którą dotąd pielęgnowali w sobie jako narzeczeni. Miłość, która związana jest ze zróżnicowaniem płci mężczyzny i kobiety, miłość oczarowania, fascynacji, zakochania się, pragną z Chrystusem i w Chrystusie przemieniać w wino miłości nadprzyrodzonej, czyli pełnej: miłości agape, czyli miłości daru aż na miarę samego Chrystusa.

Zachodzi tu niezwykły moment obdarowania charyzmatem jedności, charyzmatem światła nowej prawdy, którą Chrystus łaskawie prześwietla i przemienia życie małżonków; przenosi je z płaszczyzny naturalnej na nadprzyrodzoną - miłości Bożej.

Owszem, przecież może istnieć małżeństwo bez sakramentu. Istnieją poza Kościołem związki mężczyzn i kobiet, a także rodziny, które być może są nawet trwałe i jakoś szczęśliwe, ale nie ma w nich życia łaski, bo nie ma w nich obecności Chrystusa, który dopełnia ludzką miłość darem miłości nadprzyrodzonej. Czy ta różnica ma jakieś wyjątkowe znaczenie?

Początek duchowości małżeńskiej to sakrament, to zaślubiny dwojga małżonków pomiędzy sobą, gdzie więzią ich jednoczącą jest sam Chrystus, wchodzący w ich życie. Od tego momentu rozpoczyna się droga zbawiania siebie w religijności, ascezie i mistyce, w tej wspólnocie, w tym konkretnym malutkim Kościele, jakim już się stają małżonkowie od momentu zawarcia sakramentalnego małżeństwa. Te trzy wymiary ich życia osobistego i małżeńskiego muszą być podjęte, aby zakosztowali życia pełnią miłości. Na czym polega małżeńska religijność, asceza i mistyka?

Ten charyzmat duchowości, dokładnie odpowiadający pojęciu duchowości małżeńskiej, odkryli we Francji młodzi małżonkowie wraz z ks. Caffarelem w ruchu Equipes Notre Dame, z którego przejęliśmy wszystkie zobowiązania jako te konkretne, praktyczne punkty stopniowego podążania drogą religijności, ascezy i mistyki.

Popatrzmy tak zwyczajnie na siedem zobowiązań, które chcemy przyjąć i realizować. Pierwszym jest modlitwa jako odpowiedź na objawione słowo Boże: modlitwa osobista, modlitwa małżeńska i rodzinna. Z jakiejkolwiek strony by patrzeć na wartość modlitwy, zawsze będzie ona pewną formą religijności człowieka, czyli uznania, że istnieje przedmiot religijny, w którym dostrzegamy przymioty bóstwa, do którego się zwracamy i odnosimy w postawie pokory, uzależnienia a także zawierzenia. Ma się to wyrażać w naszej postawie osobistej, a tym bardziej we wspólnocie małżeńskiej oraz w postawie całej rodziny. Reguła życia jest także formą religijności. Przecież reguła życia to nic innego, jak praca nad sobą. Jest ona związana z sakramentem pojednania, gdyż to źródło ma największą moc przywracania życia łaski. Życie wg reguły wiąże się z pewną formą kultyczną, z pewną systematycznością, dynamiką, z pewnymi wymaganiami, a zwłaszcza warunkami sakramentu decydującymi o jego skuteczności. Dalej, popatrzmy na "źródło i szczyt", jakim jest Eucharystia. W niej zawiera się najpełniejszy wymiar naszej religijności. I wreszcie rekolekcje, które mają swoją bogatą oprawę religijną; łącznie z pieśniami, medytacjami, z rozważaniami, z formami spotkań ze słowem Bożym, metodami przeżywania wspólnoty itp. Forma oazy rekolekcyjnej jawi się jako sposób zaczerpnięcia obydwoma płucami tego powiewu Ducha, pełnego łaski, pełnego życia Bożego.

Ale jest w tych zobowiązaniach także element ascezy, koniecznej w życiu małżeńskim. Wiemy, ile nas kosztuje systematyczne stawanie do modlitwy, ile nas kosztuje czasem skrupulanctwo na modlitwie, rozproszone myśli, zniechęcenie, brak widocznych owoców, czy jakieś rozterki, kiedy przychodzi pokusa odejścia od czasu i miejsca modlitwy, pokusa rezygnacji, wmówienia sobie, że są ważniejsze rzeczy, przełożenia jej na inny czas. Tak łatwo nam, i kapłanom, i małżonkom, przychodzi rezygnować właśnie z życia modlitwy. A ile trudności sprawia konsekwentna reguła życia. To jest prawdziwa asceza, to jest dopiero rzeczywisty krzyż. Stawianie sobie konkretnych wymagań, dostrzeganie w świetle łaski, jakie obszary życia są jeszcze w ciemności, i w końcu skuteczna, aktywna praca nad tymi obszarami ciemności. A ile trudności sprawia dialog małżeński. Wydaje się, że ten krzyż jest największym ciężarem na drodze duchowości małżeńskiej, ale też wiemy, że właśnie dlatego skarbem nieocenionym; niezwykle skutecznym i zbawiennym - tak jak na drodze Chrystusa ciężki krzyż stał się najcenniejszym narzędziem zbawienia.

Czasem trudność sprawia brak przekonania, że potrzebne są rekolekcje. Ciężko wtedy przełamać własny opór, by się wybrać, by oderwać się od wszystkiego.

W każdym punkcie zobowiązań jest więc wątek ascezy, i jest on nieodłączny, wręcz konieczny dla wzrostu na drodze uświęcania się w małżeństwie. Można by tu jeszcze dotknąć innych wymiarów życia, związanych z pracą zawodową, cierpieniem, prowadzeniem rodziny, gospodarstwa domowego itd. We wszystkim tym zawarte jest zaproszenie chrześcijanina, który usiłuje z Chrystusem pokonywać trudności życiowe, do ukochania ascezy w świetle tajemnicy krzyża.

Z kolei małżonek nie może zbawić się inaczej, jak poprzez coraz pełniejsze jednoczenie się ze swoim współmałżonkiem. Nawet jeśli jeden dla drugiego jest krzyżem na tej drodze, i to krzyżem trudnym we wzajemnym wspieraniu się ku świętości, to żadna inna wspólnota nie przyspieszy ani nie ułatwi tej drogi. Pan Bóg natomiast nigdy nie dopuszcza większej próby, większego cierpienia, niż jesteśmy w stanie unieść. Postawa zrozumienia i akceptacji miłości ukrytej w ascezie krzyża wynika ze zrozumienia, czym jest sakrament jako źródło łaski; tak w przypadku kapłaństwa, jak i małżeństwa. A jest to ta sama tajemnica tego szczytu charyzmatu i duchowości jaką jest miłość Boga do człowieka w Chrystusie.

Jak w sakramencie kapłaństwa, tak i w sakramencie małżeństwa, w treści swojej formuła zaślubin z Chrystusem brzmi identycznie. Pamiętacie zapewne, co sobie przysięgaliście w dniu zaślubin: miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz trwanie aż do śmierci.

Miłość, która się ma przekształcać z postawy brania w postawę coraz większego daru z siebie, w postawę gotowości bycia darem; miłość, która jest wierna aż do końca, jak Chrystus jest wierny swojej Oblubienicy - Kościołowi, często przecież zdradzającej, która w historii dwu tysięcy lat nie może się poszczycić samym blaskiem, ale w tym elemencie ludzkim, słabym nosi na sobie wiele blizn niewierności, za które się wstydzi, przeprasza, korzy się przed Bogiem; wreszcie miłość, która jest uczciwa w każdym szczególe, chociażby w szanowaniu prawa naturalnego, we wzajemnej wymianie daru oblubieńczości miłości małżeńskiej, we wzajemnej pomocy.

Tutaj właśnie ma się realizować religijność, asceza i mistyka małżonków. To jest program duchowości małżeńskiej: Chrystus, który pierwszy nauczył nas, jak iść drogą prawdziwego kultu Ojca w duchu i prawdzie; który sam siebie złożył w ofierze; który najpełniej nas uczy, co znaczy rozumieć i realizować ascezę, gdy przyjął krzyż, odrzucenie i godzinę hańby, wreszcie, gdy poprzez żywą religijność, kult w duchu i prawdzie, poprzez ascezę krzyża, poprzez wyniszczenie siebie powrócił do nowego zjednoczenia z Ojcem, a wraz z sobą zawiódł także nas do zjednoczenia z samym Ojcem niebieskim.

Duch Święty w znaku Fos-Zoe jest spójnią scalającą. On w sakramencie małżeństwa sprawia, że małżeństwo nie pozostaje jednorazowym wydarzeniem, ale trwa przez całe życie. W sakramencie kapłaństwa ciągle poprzez Eucharystię na nowo ożywia się źródło łaski, tak że to kapłaństwo nie staje się wydarzeniem jednorazowym, ale trwa w posłudze przez całe życie.

Duch Święty przeprowadza z ciemności do światła, z materii w świat ducha, ze śmierci do życia, z grzechu do łaski. Wyśpiewujmy wdzięczność Panu Bogu za dar Ducha Świętego, dar Jego łaski, jeśli zrozumieliśmy już, jaką łaskę otrzymaliśmy dla małżeństwa: czym jest Fos-Zoe w nurcie duchowości małżeńskiej. W przypadku nas kapłanów - w zrozumieniu, czym jest Fos-Zoe w nurcie duchowości kapłańskiej. W przypadku osób konsekrowanych, czym jest Fos-Zoe w nurcie duchowości rad ewangelicznych.

1) Konferencja wygłoszona podczas Oazy Rekolekcyjnej Diakonii Domowego Kościoła w Cichowie, 29 stycznia 1996 r, drukowana w Liście do wspólnot rodzinnych "Domowy Kościół" nr 68/1996